- Cały wieczór mi gdzieś uciekałaś.
- Jestem druhną miałam swoje obowiązki, ale wiesz? Stęskniłam się.
- Ja za tobą też, w ogóle to pięknie wyglądasz.
- Jasne, ty już nie słodź. Dostałeś opieprz, przed ślubem, ale nie musisz się tak podlizywać.
- Oj no, muszę jakoś się znów wkupić w twoje łaski. Może pojedziemy do pokoju, prześpisz się. Na pewno jesteś zmęczona.
- Nie, jeszcze zostańmy. Jest taki ładny wieczór - objął ją i złapał za rękę - do czego zmierzasz?
- Zatańczymy?
- Ty nie tańczysz...
- W sumie to nie, ale w życiu trzeba spróbować wszystkiego. To co? - ona położyła rękę na jego ramieniu, tańczyli patrząc sobie w oczy. Kiedy piosenka się skończyła, posadził ją na barierce tarasu, objął i całował było namiętnie. Jednak koniec nie był taki, jakiego się spodziewacie.
- Dokończymy później. - powiedziała mu do ucha, będąc dalej w jego objęciach.
- Zrobimy sobie naszą noc poślubną?
- Zaczynamy od samego końca, piramidy związku. Najpierw zaszłam w ciąże, teraz będzie noc poślubna. Ile będę czekać na ślub?
- Po co czekać? Możemy to zrobić zaraz. Jedźmy do Vegas!
- Nie, nie, ja nie Britney, poczekam, zresztą mi papierek i ta cała impreza nie jest potrzebna.
- Jest dobrze tak jak jest - pocałował ją, pomógł zejść z barierki i wrócili do przysypiających, na krzesłach, gości.- No to po imprezie.
I tak dobiegł końca, jeden z najlepszych dni w życiu Lauren. Teraz podobno miało być już tylko lepiej, podobno.
Rano w hotelu, każdy przeklinał dzień w którym się urodził. Kac i zmęczenie dawało się we znaki, nawet ćwierkanie ptaków, doprowadzało do szału. Zacky zaczął krzyczeć, kiedy obok siebie zobaczył mężczyznę.
- Co ty tu robisz, wypierdalaj! Gdzie jest Gena?
- Mmmm, cicho durniu. Nie wiem gdzie ona jest, nie wiem gdzie ja jestem...- Rev otworzył oczy - Oooo cześć.
- Zgubiłem dziewczynę! - złapał się za głowę - po co ja krzyczę... a może ja się z nią wczoraj pokłóciłem?
- Ja wczoraj byłem na innej planecie! - okrył się kołdrą.
- Ty całe życie jesteś na innej planecie! - ubrał spodnie - nie uprawialiśmy seksu?
- Nawet jeśli, to było tak beznadziejnie, że nie pamiętam - zaczął się śmiać i oberwał plastikowym jabłkiem.
- Idź szukaj tej jaskini, dla twojej parówy- dalej niemiłosiernie się śmiał, nic nie dało obrzucanie go plastikowymi owocami z talerza, który leżał na stole - skończyłeś? Bo chciałem jeszcze pospać!
- Idiota, debil, dupek, mały fiut!
- Oooo nie za to ostatnie, to ci się oberwie!- wyskoczył z łóżka i rzucił się na niego, bili się i piszczeli jak małe dziewuszki, weszła Gena.
- Co wy wyprawiacie? W całym hotelu was słychać...
- Ooo Kochanie!
- Ty mi nie kochaniuj! Zarzygałeś mi wczoraj sukienkę
- O rety przepraszam, ale to odda się do pralni. Ja w ogóle nie pamiętam co się wczoraj działo! Ślub był tak?
- No twój, nie pamiętasz? Gena to twoja żona! -powiedział Rev, schodząc z Zacka- pójdę poszukać swojego pokoju!
- Jesteś moją żoną? - podrapał się po głowie, a potem po jajkach.
-Ale wy jesteście durni! Co jeden to gorszy!
-Wcale nie, ja po prostu byłem pijany! - wstał z podłogi i otrzepał tyłek- gdzieś ty się podziewała?
-Spałam z rodzicami Briana. Nie wiem czemu, nieważne. Zamówię śniadanie. - jak powiedziała tak zrobiła.
Obsługa niosła śniadanie do pokoju pary młodej. On już nie spał, patrzył na swoją żonę, był niesamowicie szczęśliwy, wygrzebał się z łóżka i odebrał jedzenie, dał napiwek, wrócił do Lauren.
- Wstajemy, żono kawa stygnie.
-Nie, nie, nie ja chcę spać. I w dodatku brzydko mnie obudziłeś.
-Oj jaki zły jestem, jak mogę to naprawić, och już wiem... - Odłożył tackę z kawą na nocną półkę. Zakradał się pod kołdrą do żony, całował ją i dobierał się do niej. Dorwał się do jej gorącej, mokrej kobiecości... liznął raz usłyszał jak zamruczała. Rozchylił jej wargi i zaczął intensywnie pieścić łechtaczkę. Zataczał kółka, potem pieścił ja swoimi ustami a język wbijał się w jej wnętrze. Orgazm przyszedł niespodziewanie szybko...
- Kochanie, byłem aż tak dobry?
- Śniłeś mi się... wejdź we mnie... - wydyszała. A zaraz jęknęła gdy całkiem gotowy wbił się w nią aż do końca, - Pieprz mnie i ssij moje sutki – zażądała. Otworzył usta i znalazł jeden z jej twardych, różowych sutków. Wciągnął go do ust, drażniąc językiem. Potem ugryzł go, wiedząc, że ona to lubi. Zaczęła ruszać się rytmicznie razem z nim, nadziewając swoją muszelkę na wyprężonego penisa. Napięty, pulsujący członek i wypełniał ją do granicy rozkoszy i bólu, sprawiając, że pragnęła go jeszcze więcej.
- Spuszczę się zaraz do twojej, małej gorącej dziurki. – ostrzegł ją na wszelki wypadek
- Strzelaj! Chcę tego! – dotykała swojego guziczka, by spotęgować swoje doznania.
Kiedy poczuł, że jej pochwa zaciska się rytmicznie, a ona drży w spazmach rozkoszy, przyciągnął ją do siebie, nadziewając ją z całą siłą. Pomiędzy namiętnymi skurczami, wykrzyczała aby ssał mocno jej piersi. Wsunął do ust najpierw jeden, a później drugi sutek, ssąc je mocno. Gdy odsunął od siebie, jej piersi były zaczerwienione od intensywnych pieszczot. Chwilę później sam poczuł, że dochodzi. Wystrzelił bardzo mocno i czuła każdą kroplę jego gorącego nasienia, wypełniającą jej cipkę strumieniem. Gdy oboje zwolnili ruchy, kończąc wspaniały orgazm, opadł na nią bez sił. Jego członek zmniejszył się i wysunął z pochwy.
- Hej – wymamrotała – Dokończymy pod prysznicem
- Daj mi kilka minut – pocałował ją i położył obok. Zanim mógł nad tym pomyśleć, jego penis znów stawał się twardy i naprężony. Kusiła go. Klepnęła się z przyjemnym plaskiem w wypięty pośladek. Wyskoczył z łóżka, gotowy dać jej jeszcze jedną rozkosz. Zasłużyła sobie na to!
Hannah wyszła rześka z kąpieli, ubrała się, popatrzyła w lustro, było już trochę widać brzuszek, uśmiechała się głaszcząc swoje dziecko.
- Jeszcze trochę maluszku. - Wróciła do Matta, który w pośpiechu zamknął laptopa. Patrzył się na dziewczynę z uśmiechem na buzi. - Dzień dobry, od rana przy komputerze?
- Pięknie wyglądasz...
- Ciąża dodaje mi uroku, to chyba będzie syn, podobno jak ma być dziewczynka, to kobiety stają się brzydkie. Ciekawe co u Lauren.
- Na pewno dalej świętuje z mężem. - odłożył na bok laptopa - Pójdę się teraz umyć, potem pójdziemy sobie gdzieś, masz ochotę?
-Mhm, chętnie. Mogę ściągnąć pocztę?
-Jasne. To ja zaraz wracam. - pocałował ją i zamknął się w łazience.
Hannah cieszyła się, że mają w końcu chwilę dla siebie, spędzą dzień razem. Brakowało jej tego. Otworzyła komputer, pokazała się jego poczta, miała się już wylogować, kiedy zobaczyła coś interesującego.
- Co to jest ...
"Temat: KIEDY?!
Hej
Wiesz jak tęsknie? na imprezie było cudownie, tylko wczorajsza krótka rozmowa przez telefon na nic się zdała. Kiedy będziesz znów mógł się ze mną spotkać? Chcę znów spędzić z tobą noc... tych kilka ostatnich miesięcy było cudownych. Robię się mokra na samą myśl o naszym spotkaniu.
Całuje i tęsknie V. "
- Kim jesteś szmato... - przeglądała jego pocztę nie znalazła nic dopóki nie weszła do zakładki "kosz" - o ty kutasie. -serce jej waliło, pełno rozmów z tą babą, o tym jak fajnie było się pieprzyć, jak fajnie ssała mu kutasa, jak fajnie, że ją poznał w trasie. Każda kolejna przeczytana wiadomość to kolejny nóż w serce. Zalała się łzami.
- Kochanie co się stało? - Spytał zdezorientowany Matt, gdy spojrzał na Hanne przy komputerze.
- Jebałeś się z jakąś dziwką, kochanie... - rzuciła komputerem, zbierała swoje rzeczy, złapał ją za rękę - puść mnie! -wyrwała mu się - nie dotykaj mnie!
- Uspokój się, daj sobie wytłumaczyć! - dostał z liścia, to rozwiało wszelkie złudzenia, że da się udobruchać dziewczynę. - Hannah...
- Nie odzywaj się do mnie, jebany kutas... - zapięła walizkę i ruszyła do drzwi, które zagrodził Matt. - Wyjdę drzwiami, albo oknem... puść mnie!
- Wysłuchaj mnie, ona to nic poważnego. Wiesz, że zależy mi tylko na tobie.
- Gówno prawda! pieprzyłeś ją na każdej z tych imprez na które chodziłeś wieczorem, widziałam wasze rozmowy! Puść mnie!
- To nic nie znaczy... - odepchnęła go i szybko wyszła.
- Hannah! - pokazała mu środkowy palec i poszła w głąb korytarza...
KUTAS!!!!! GRRR nienawidzę takiego czegoś!! zawalił sobie kolega ... ;_;
OdpowiedzUsuńI jeszcze ta pieprzona V. no chyba ją zabiję!!
wiatrówka - dobry pomysł, akurat sie składa, że posiadam ...
Czekam na na next
Buziaki, Dorota
Zabij, albo nie, ja sie tym zajmę!
UsuńAle kutasiarz...
OdpowiedzUsuńprzepraszam! ;c
UsuńO_O
OdpowiedzUsuńty wiedziałaś ;P haha
OdpowiedzUsuńoj tam oj tam :P
UsuńMatt zginiesz marnie! I tyle w tym temacie!
OdpowiedzUsuńNIIIIEEEEEEEE! ;C
UsuńMatt to świnia nie pomyślała bym że tak się zachowa biedna Hannah....
OdpowiedzUsuńTego się nikt nie spodziewał, o to chodziło, aczkolwiek boli ;)
UsuńPrzeczytałam drugi raz i NOSZ JA PIERDOLE URWĘ MU JAJA, JAK SIĘ WKURWIŁAM TO PARANOJA!!!!! Jak Ty to robisz, że wywołujesz u mnie tyle emocji to nie wiem. I JAK TEN CHUJ NIBY TERAZ TO ODKRĘCI???? W pizdu z takim interesem... I ONA W CIĄŻY JEST TY SZMATŁAWCU JEBANY!!!! No wykastrować takie coś przysięgam.
OdpowiedzUsuńPs1. Sorry za ten koment, ale nie mogę -.-
Ps2. Po raz kolejny, uwielbiam Cię :*
Będzie lepiej ;C
Usuńo chuj! co za chuj!
OdpowiedzUsuńwgl, ledwo co przeczytałam tamten odcinek a tu już następny. ;O
with love,
z.
<3
Zaraz będzie kolejny ;D
Usuń