sobota, 8 lutego 2014

28. Mężczyźni + niemowlę

   Minął tydzień, Matt miał ochotę rozstrzelać dzwonek do drzwi. Jedni goście wychodzili, drudzy przychodzili. Właśnie pożegnali rodziców Hanny, mieli jechać do Kim i Garry'ego porozmawiać o byciu dziadkami. Był wieczór, chłodny, dlatego świeżo upieczona mama, stała na tarasie, opatulona ciepłą bluzą. Nie była zmęczona, bycie mamą wręcz dodawało jej energii. Mały nie dawał szczególnie popalić w nocy. Ciągle jeszcze uczyli się obsługi tak małego stwora, było przy tym dużo radości, a opieka nad nim zbliżała ich do siebie. Męczyły ją te ciągłe odwiedziny, te same pytania, te same odpowiedzi. Cała złość do świata i odwiedzin, minęła kiedy ją przytulił, nic już więcej nie potrzebowali. Stali tak, ocean szumiał piękniej niż zwykle.

- Kochanie? -wymruczał jej do ucha, wziął jej dłoń. Całował jej szyje a ona zamknęła oczy, zawsze to robiła, to potęgowała doznania, mogła poczuć coś zimnego w swojej dłoni. (Wolałaby coś ciepłego, na przykład jego penisa... jeszcze nie pora.)

- Matt... -wyszeptała jego imię patrząc na swój pierścionek zaręczynowy.

- Czy będziesz tą, która będzie znosić moje wybryki?

- Chcę być twoją, ale nie chcę znosić wybryków...

- Nie będzie już żadnych, kocham ciebie i kocham naszego syna.

- Gdzieś w dalekiej przyszłości, chciałabym przeżyć ten dzień. Mieć ślub, białą sukienkę, nie mogę w sumie, bo się pieprzymy i mamy seks w każdej innej postaci. Teraz nie mamy, eh. Przytul mnie.

-Bardzo was kocham. - opatulił ją szczelniej swoimi ramionami

-Wiem mój mężczyzno. - w podzięce dała mu całusa.

    Wrócili do domu, wykąpali malucha. Hannah go nakarmiła, Matt zawsze wtedy siedział obok, nie mógł się nacieszyć dzieckiem. Po jedzeniu przejmował go i usypiał chodząc z nim po domu, tulił go i mówił jak bardzo go kocha.

- Pójdę się umyć - pocałowała Shadows'a i synka.

  Matt położył już małego do łóżeczka, sam wrócił na dół i zrobił kolacje. Był z siebie wyraźnie dumny, no miał prawo, nie każdy umie zrobić kanapki z masłem orzechowym.

***

  Brian i Lauren wrócili z eskapady po europie, po pożywnym śniadaniu, prysznicu, spakowaniu prezentów, ruszyli w odwiedziny. Hannah już nie spała, chodziła z synem po domu zastanawiając się jak go właściwie nazwać, mówili na niego junior, mały, brzdąc, okruszek. Ale to takie mało oryginalne. Dzwonek do drzwi, odłożyła go do kojca w salonie. Poszła otworzyć i sprawdzić kto dzwonił. Piski dziewczyn aż obudziły Matt'a za to mały Sanders był nie do ruszenia.

- Czemu nie zadzwoniliście, zrobiłabym wam śniadanie... cokolwiek! Aaa wspaniale że jesteście.

- Nareszcie jacyś normalni goście - rzekł Shadows schodząc po schodach, przywitał się z gośćmi i żoną, potem zajął się synkiem, co z tego, że spał, skoro można przy nim posiedzieć i potrzymać jego małą dłoń.

- Stary nie sądziłem, że taki się zrobisz... tatuśkowy. Podobny całe szczęście do mamy.

- Brian nie podlizuj się i tak będziesz pomagał zajmować się małym - powiedziała Hannah, przynosząc coś do picia.

- Ale jak to? Zostawisz nas samych? - Matt był wyraźnie przerażony.

- Wiesz ile ja czasu się nie widziałam z Lauren, musimy sobie iść pogadać, a wy sobie poradzicie.

- Ale spokojnie kochani, ciocia Lauren musi jeszcze rozdać prezenty.

- Kupiłaś niegrzeczne zabaweczki? - zapytała zaciekawiona mamusia.

- Najpierw to się tam zrośnij, i wróć do normalnych rozmiarów, teraz by się tam armata zmieściła. Potem pogadamy o zabawkach - Oberwała w ramię od przyjaciółki, zaśmiała się i rozdawała torebki z ubrankami dla dziecka. Wszyscy się zachwycali przykładali do malucha, który miał generalnie to bardzo głęboko, spał w najlepsze. Jakieś dwie godziny później dziewczyny się przyszykowały, pożegnały z chłopcami i zniknęły za drzwiami. Poszły najpierw na kawę i plotki a potem zrobić tatuaż.  Hannah chciała zrobić sobie serce a w nim literę "M" na nadgarstku lewej ręki.

Tymczasem w domu Sandersów
- Ej on narobił w pieluchę! - Brian trzymał brzdąca na rękach - Wkładacie go do pralki czy coś?

- Przewiniesz go? - Matt właśnie studiował rozpiskę od Hanny, odmierzał idealną porcje mleka jaką miał podać małemu.

- To twój syn! Ciesz się, że trzymam tego smroda, przystojnego smroda.

- Pedofil...- stał przed synem - dobra mały, czas zdetonować ładunek. - podrapał się po głowie. -  W co cie ta mama ubrała? Jak cie rozpiąć.

- Może gdzieś na górze, ty a tu się nie odczepia przy nóżkach? Ja jebie, to jest zadanie wymagające logiki. - oglądali małego z każdej strony.

- Tobie tego zdecydowanie brakuje.  - Ojciec go przewinął, jednak miał ochotę na jakiś mały psikus wiec rzucił kumpla, pieluszką. - Jesteś już piękny i pachnący synku – wziął go na ręce, pozbierał syf jaki narobił.

- Mówiłem już, że ci odbija na starość... ?

- Też się za tobą stęskniłem, chcesz go potrzymać?

- Nieeee, bo on robi kupę jak go trzymam.

- To go tak nie ściskaj. - oddał koledze syna i nie krył swojego śmiechu, aż oberwał pluszową zabawką.

- Dobra, okej, już jestem grzeczny.

- Chodź na spacer z nim!

- Z tobą? Nigdy w życiu, nie chcę wyglądać jak para gejów wychowująca wspólnie dziecko... nieeee!

-No kochanie, chodź na spacer!

-Preeeecz! Idę mu podgrzać mleko. - śmiejąc się szedł do kuchni.

- Skąd wiesz, że jest głodny? - przyglądał się juniorowi.

- Zaraz usłyszysz jego głodowy krzyk! - ledwie zniknął w kuchni a domu rozległ się donośny płacz.

- Kurwa Shadows, Jezu, jak go się ścisza? - był bardzo zdezorientowany. - No już... zaraz tatuś ta amciu! Boże co ja pierdole... Matt on chce mojego cycka! Ja się go boje!

- Chodź do taty... bo wujek nie umie się zająć takim szkrabem - przejął  małego i zaczął go karmić. Wyglądał nieprzeciętnie rozkosznie!

- Można się w was teraz normalnie zakochać.

- Nawet nie próbuj, ty masz żonę.

- Idiota! Idę po piwo.

  Cóż w świecie mężczyzn dzień wygląda zawsze nieco zabawniej.

2 komentarze:

  1. Brian i cycek wygrali wszystko! Nie mogę ze śmiechu, umieram! I jak Ty to robisz, że jak u mnie ma być słodki M. Ty go robisz chujem, a jak chcę wstrętnego B. u Ciebie jest takim słodziakiem, że przywiązać do łóżka i nie wypuszczać <3
    Nieeee chcę jeeeeszczeeeee kooooooońcaaaaaa!!!
    Love <3
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och koniec jest bliski, nastąpi jeszcze dziś :)

      Usuń