- Mówiłem! Tyle razy ci zwracaliśmy uwagę, że nie powinieneś, a już tym bardziej gdy dowiedziałeś się o ciąży. Masz teraz za swoje.
- Pierdolisz, ty taki święty byłeś? ... jebałeś co popadnie, byle się spuścić.
- Uważasz, że jesteś lepszy ode mnie, bo ty miałeś tylko jedną? Zjebałeś, nie da się ukryć... teraz wypij piwo które sobie nawarzyłeś!
- Chciałem żebyś mi pomógł... - przejechał dłońmi po twarzy, coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, co zrobił. Wyszedł od Zacka, wrócił do swojego pokoju i pakował rzeczy, siedział sam, z telefonem w ręce, myślał o tym, że przecież kocha Hanne, a tak ją skrzywdził, co będzie jeśli mu nie wybaczy? Na pewno mu nie wybaczy. Przecież jest w ciąży, wszystko popsuł.
Hannah wróciła do domu, pakowała swoje rzeczy, ale tylko najpotrzebniejsze, nie zamierzała zabierać wszystkiego, niech sam się ich pozbędzie, albo da swojej nowej dupie. Zadzwoniła Lauren.
- Och błagam, tylko nie ty... nie teraz. - Odebrała.
- Cześć, szukam cię i szukam. Gdzie jesteś?
- W domu.
- Co ty mówisz, przecież Matt jest tutaj, wiec ty też musisz być.
- Wcale nie musi mnie przy nim być, ma kolejną w zastępstwie za mnie.
- Przestań, co ty pieprzysz, nie wytrzeźwiałaś jeszcze?
- Jestem w ciąży i nie pije, Lauren... niech Matt ci wytłumaczy, ja nie mam na to siły. Jedyne co mogę powiedzieć to żegnaj... - rozłączyła się i wyłączyła telefon.
Włączyła go kilka godzin później na stacji benzynowej, przy wyjeździe z miasta. Jej plan? Jechać przed siebie, wynajęła samochód i jechała byle dalej. Miała dziesiątki wiadomości, nieodebranych połączeń.
" Kochanie, wiem, że to co zrobiłem jest niewybaczalne... bardzo żałuję i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... Pamiętaj tylko, że zawsze kochałem tylko ciebie. Dbaj o siebie i dziecko... tęsknie... zawsze będę tęsknił i kochał was. "
- Ja też cię kocham Matt... i to jest mój błąd. - Długo biła się z myślami, jest naiwna, zawsze to wiedziała, nie chciała do niego wracać, ale dowiedzieć się dlaczego... zrozumieć. Pojechała do ich domu. Zatrzymała samochód i miała wysiadać kiedy zobaczyła Matta rozmawiającego przed domem z jakąś laską. To musiała być ona, kiedy go pocałowała, jej serce pękło kolejny raz. Ruszyła z piskiem opon.
Chłopak spojrzał za samochodem, odepchnął dziewczynę od siebie.
- Mówiłem, że z nami koniec przestań się do mnie kleić, spierdalaj stąd!
- Lubie jak jesteś taki, w łóżku też byłeś taki ostry... - jej słowotok przerwała dłoń Matt'a na jej szyi, mocno ją zacisnął. Szybko puścił.
- Idź - wycedził przez zęby... - zniknij z mojego życia, daj mi spokój! -popchnął ją tak, że stała już na chodniku a nie na ścieżce do drzwi jego domu. - Won! zanim cie zabije...- dziewczyna uciekła.
***
Minął pierwszy miesiąc małżeństwa, całkiem dobrze im szło, czasem tylko Brian się wkurzał, że Lauren tak martwi się o przyjaciółkę. Tłumaczenia, że ona po prostu w taki sposób, musi ochłonąć po aferze z Shadows'em nic nie dawały. Dziewczyna była w trakcie szykowania kolacji, kiedy wrócił mąż, przytulił ją.- Cześć milczku...
- Nie dzwoniła do mnie.
- Błagam cię, nie zachowuj się jak jej matka. Ona jest dorosła, postanowiła zniknąć, to trudno, tutaj nie ma przyszłości. Chociaż Matt i tak się zmienił.
- Ona jest w ciąży, jeździ samochodem po stanach i nie daje znaku życia od 3 tygodni, przecież tyle rzeczy mogło jej się stać!
- Właśnie mogło, ale nie musiało.
- Po porostu się martwię.- mocniej się do niego przytuliła - dlaczego ona ma zawsze pod górkę?
- Nie wiem, ale wszystko się ułoży zobaczysz.
Zadzwonił telefon.
- Cześć, przepraszam że nie dzwoniłam, ale jestem na jakiejś wsi i nie ma tu prawie zasięgu.
- Ja prawie umarłam ze strachu! Jak się czujesz? Z dzieckiem wszystko dobrze?
- Nie panikuj kobieto, mam się dobrze, dziecko też. Jestem w małej mieścinie to chyba Battle Mountain. Zimno tu jest, ale zatrzymałam się u sympatycznej rodziny. Jutro ruszam dalej. Jadę na wschód.
- Proszę cie, wracaj już, Brian się na mnie wkurza, że tak się martwię, ale po prostu boje się, że ktoś może ci zrobić krzywdę!
-Lauren przestań! Nie wygaduj durnot bo się rozłączę, wrócę jak postanowię wrócić. A ty nie panikuj! Co w ogóle u was?
-Jakoś leci, mam kolejny zespół z którym pracuje. W sumie to nic szczególnego się nie dzieje. Twoi rodzice dowiedzieli się o tym że nie jesteś już z Mattem.
-Powiedziałaś im? Nie no w sumie spoko i tak, prędzej czy później by się dowiedzieli.
-On jest strasznie załamany...
-Nie, błagam... sam tego chciał.
-No ja wiem ale, może powinnaś z nim jeszcze pogadać.
-O czym? Dobra ja kończę, bo nie chcę o nim gadać. Zadzwonię jutro, albo pojutrze. Trzymaj się, moja mężatko
-No papa...
***
Hannah wzięła głęboki oddech, weszła jako jedna z ostatnich osób. Przez godzinę słuchała jakiegoś innego zespołu, modląc się, żeby to darcie mordy się skończyło. Gdy po 10 minutowej przerwie światła zgasły ponownie, zakręciło się jej w głowie. Każdy dźwięk gitary, każde słowo śpiewane przez Matt'a docierało do każdej komórki jej ciała. Stała z tyłu sporej sali, głaskała swój zaokrąglony brzuszek.- To twój tatuś... - zamknęła oczy i popłynęły jej łzy. Nie wiedziała jeszcze, że za chwile będzie tylko gorzej. Matt zaczął grać na fortepianie pierwsze dźwięki Warmness on the Soul, po prostu eksplodowała płaczem. Ktoś stojący obok niej ją przytulił, szybko wyrwała się z objęć i po prostu wybiegła.
- Hannah! - krzyknął Larry, dziewczyna odwróciła się i zobaczyła menadżera podbiegającego do niego. - Co ty tu robisz...
- Nie mów mu... nie mów, że tu byłam, Matt nie może się dowiedzieć.
- Ale, on bardzo żałuje...
- Powiedz mi tylko, jest z nią dalej? ...
- NIE! nie prowadza się z żadną panienką, on się zmienił... jemu zależy na tobie i dziecku. On cię kocha.
- On nie zna mocy tych słów. Nie rozumie ich znaczenia... nie mów mu, że tu byłam. - zniknęła za drzwiami, poszła do swojego samochodu i ruszyła w dalszą drogę.
On nie zna mocy tych słów. Nie rozumie ich znaczenia..
OdpowiedzUsuńoch :C
btw. !!!!! ej! tego nie bylo, dodalas to!
Taka jestem zołza ;D
UsuńB. mnie trochę tu wkurzył. To chyba jasne idioto, że L. się martwi o swoją przyjaciółkę! Co do M. to hmmm... hmmm... hmmmm.... Co za cud, że H. się nie załamała! Szok xD Coś za spokojnie w małżeństwie L. i B. Podejrzane... :D
OdpowiedzUsuńJak zawsze zajebiste!
Buziole, Pat:)
Oni są nudnym małżeństwem :D
UsuńUważaj bo się na to nabiorę :P
UsuńAle no serio, jakoś nie pamiętam, żeby się tam duzo działo. Akcja skupi się głównie na relacji Matt i Hannah ;D
UsuńBrian ma same nudne małżeństwa.
OdpowiedzUsuńAle Hannah. Mam wolny pokój w mieszkaniu, niech zamieszka u mnie kurde no. Nie wiem jak rozwiążesz tą sytuacje, ale nie mam pojęcia co bym zrobiła na jej miejscu. Ale raczej bym nie wybaczyła.
lovee, Sillie
Ona jest zakochana, naiwna, zakochana, w ciąży, zakochana w kutasie, ale on sie zmienił, eh ;D
Usuńw sumie nie wiem, który z nich jest większym chujem. matt przez to co zrobił. czy brian przez to jak się zachowuje. nie można komuś tak po prostu zabronić martwić się o najbliższych. tak się nie da.
OdpowiedzUsuńwith love,
z.
<3
Serio mnie zdenerwowała ta laska od Matta ... jeszcze te słowa na koniec .. dobiły wszystko.
OdpowiedzUsuńBuziaki, Dorota
Bedzie lepiej ;*
Usuń