- Pamiętaj, zrób to co podpowiada ci serce.
- Dziękuje bardzo za przechowanie, za pomoc i rozmowę. Nigdy pani tego nie zapomnę - przytuliła przemiłą staruszkę, która ugościła ją jak kogoś z rodziny. Opowiedziała swoją historię. Słowa siwej babci nie opuszczały Hanny od zeszłej nocy, kiedy zapłakana dotarła pod tej dom, skuszona tabliczką "pokój do wynajęcia".
Ruszyła w dalszą drogę widząc machającą staruszkę w lusterku.
"Dziecko, ja też byłam młoda, zakochałam się bez pamięci. To był mężczyzna, który rozpalił moje serce, a potem sam je złamał. Wybaczyłam mu, ale nie wróciłam, nie miałam odwagi. Ciągle prześladowała mnie myśl, że mnie znów skrzywdzi. Spotkałam go kilka lat temu, ledwo go poznałam, chorował. Zmarł miesiąc po naszym spotkaniu. Dostałam list od jego brata, napisał w nim, że żył samotnie, bo po moim odejściu nic nie miało już większego sensu. Że nadal jestem piękna, tak sobie mnie wyobrażał, żw mimo upływu lat nadal będę wygldać jak ta Jeny, którą poznał gdy miała 20 lat. Hannah jeśli chociaż raz przeszło ci przez myśl, żeby wrócić do niego... wracaj, on to doceni. Jeśli mogłabym cofnąć czas, pochowałabym męża, a stało się tak, że byłam na pogrzebie mojej niespełnionej miłości. Wy tym bardziej macie się dla kogo postarać"
Pamiętała dokładnie każde słowo, zatrzymała się na światłach i głaskała brzuch.
- No i co ja mam teraz zrobić? Pomóż mi. Przecież go kochamy. - ruszyła z piskiem opon, gdy ktoś w końcu na nią zartąbił, przeprosiła awaryjnymi i jechała dalej.
3 miesiące później
Kiedy była jakąś godzinę drogi od Huntington Beach, zadzwoniła do Lauren.
-Dzień dobry?!
-Cześć! jak dobrze, że się odzywasz, znów tak długo nie dawałaś znaku życia.
-Kiedy spotkamy się na kawie i ciastku z kremem? Mam ogromną ochotę. Ja i moje dziecko.
-Jak wrócisz, to jedyny warunek.
-Pasuje ci za dwie godziny? - spytała z niekłamaną radością w głosie, to chyba słońce w Kalifornii tak na nią działa.
-CO? Wróciłaś?! to, ale... o matko! Tak tak ta!
- Mam jakieś 40 minut do ciebie. To co?
-No tak! czekam! Jestem sama, Brian dopiero jutro wraca z trasy, zostaniesz na noc, pogadamy opowiesz wszystko!
-W takim razie masz mi użyczyć swojej wanny! Chcę ciepłą wodę i dużo piany!
-Masz to jak w banku! Aaaaa! Tak się ciesze, że wracasz!
-Bo się posikasz! a to ja mam problemy, maluch mnie ciśnie. Dobra ja kończę, pogadamy jak przyjadę. - rozłączyła się
Mocny uścisk, ciepła herbata, ciepła kąpiel, ciepły kocyk i przytulna kanapa, kojąca muzyka i długie rozmowy. Wieczór mijał powoli, jakby ktoś specjalnie dla nich zwolnił czas. Hannah pokazywała zdjęcia opowiadała najróżniejsze historie, wszystko brzmiało wspaniale. Przerwał im Brian, który wrócił z kumplami do domu. Zerwały się na równe nogi.
- Lauren obiecałaś... - rzuciła oskarżycielsko.
- Oni mieli wrócić jutro, Hannah to nie tak.
- Mówi prawdę, mieliśmy wrócić jutro, ale odwołali nam jeden koncert. Fajnie, że jesteś - Brian jako pierwszy przytulił blondynke. - Musiałem się dzielić z tobą moją żoną.. zapamiętam to sobie. - jeszcze mocniej ją przytulił, był czasem kutasem dla niej, ale wiedziała, że on ja lubi.
Reszta zgrai też wyściskała blondynkę, Matt stał z boku jak ciołek, zawieszony w czasoprzestrzeni, wpatrywał się w Hanne swoimi zielonymi oczami. Jakby przygasła, powiedziała tylko skromne „cześć” i poszła na górę do pokoju w którym miała spać.
- Będziesz tak stał, czy pójdziesz do niej?
- To nic nie da, ona mnie nienawidzi...
- Rusz dupę i idź do niej... - warknął Brian.
- Jakby chciała porozmawiać, to by powiedziała. - spojrzał w stronę schodów tęsknym wzrokiem.
- Shadz, idź, po prostu idź. - Rev jak zawsze w takich sytuacjach, był oazą spokoju.
Długo się zastanawiał, wszedł na górę, niepewnie otworzył drzwi, siedziała na łóżku.
- Mogę?
- Skoro już się pofatygowałeś i wszedłeś na górę.
- Posłuchaj, ona, to nic dla mnie nie znaczyło.
- Zaczekaj. Po pierwsze, nie interesuje mnie czy ona była dla ciebie ważna czy nie. Nie chce też znać, intymnych faktów.
- Tęsknie za tobą...
- Dlaczego jeden raz ci nie wystarczył? - znów ich oczy się spotkały, on ciężko westchnął
- Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... nic. Może tylko to, że cie kocham...
- Jak możesz mówić takie słowa ... ty nie umiesz kochać. - pękła i poleciały jej łzy.
- Hannah... proszę, nie płacz. - Kucnął przy niej, złapał jej dłoń, drugą trzymała na brzuchu, spojrzał na nią z dołu.
- Dlaczego nie umiem przestać cię kochać? dlaczego... - pogłaskała jego policzek, z lekkim zarostem.
- Bo to co czujesz jest prawdziwe.
- Co byś zrobił na moim miejscu?
- Nie wiem. - pocałował jej dłonie. - mogę? - spojrzał na nią a potem na brzuch. - Nie płacz, nie jestem wart tych łez.
- Tatuś chce sie przywitać - gdy jej dotknał, jej serce zapłonęło. Przeczesała jego włosy - trochę urosły...
- Doprowadzę się do porządku, jeśli chcesz...
- Chce, boje sie, ale bez ciebie jest jeszcze gorzej.
- Zrobię wszystko, żeby odbudować twoje zaufanie do mnie. Kocham cie.
- Ja ciebie też - głaskała go po głowie, po policzkach leciały kolejne łzy. Matt usiadł obok niej na łóżko i wzią ją na kolana, następnie w swoje ramiona. Tylko tam umiała się uspokoić.
Lubiła noce takie jak te, kiedy można siedzieć w fotelu, przy otwartym oknie, patrzeć na gwiazdy. Dłonie ogrzewając kubkiem, gorącej, herbaty. Podchmielone towarzystwo zasnęło na kanapach, łóżkach i podłodze. Spojrzała na niego, spał na łóżu, ona powinna być obok, ale jeszcze tego nie chciała. Wróciła niepewność, czy na pewno zrobiła dobrze. W końcu ją zdradzał. Ale chyba dostał nauczkę, może rzeczywiście bardzo ją kocha. Podobno się martwił... owszem, często dzwonił, pisał, jednak ona milczała. Czy zdradę można tak do końca wybaczyć? Jeśli będzie chorobliwie zazdrosna,. to przecież będzie katastrofa. Myśli same przychodziły, a było ich sporo. Chciała żeby wszystko samo się ułożyło.
Spadająca gwiazda, wypowiedziane życzenie. Oby się spełniło.
- Ejj, czemu nie śpisz? - usiadł na łóżku i patrzył na nią.
- Sama nie wiem, tak sobie myślałam o różnych sprawach.
- O tym jakim dupkiem jestem?
- Tak o tym też ale z drugiej strony, jesteś najfajniejszym dupkiem jakiego znam.
- Hej... - złapała się za brzuch i uśmiechnęła.
- Coś cię boli? - spanikował podszedł do niej i kucnął, ona położyła mu dłoń na brzuchu, poczuł ruch.- czy to?!
- Mhm, właśnie zaczęło.
- Znów mnie kopnęło - jego radość była nie do opisania. - A teraz tu, może to bliźniaki!?
- A może nasze dziecko ma po prostu dwie nogi, co? - cały czas się uśmiechała - brakowało mi ciebie.
- Wiesz, pewnego dnia, miałem wrażenie, że jesteś blisko...
- Chyba za dużo wypiłeś przed koncertem.
- Może... ale nie robiłem już głupot, nigdy więcej nie zrobie, przysięgam.
- Nie spieprz tego... - chciał ją pocałować, ale się odsunęła. - przepraszam.
- No coś ty, rozumiem. - pocałował za to jej brzuch i wracał do łóżka. - Jeśli... wolisz pójdę na dół.
- Zostań, ja i tak nie zasnę. - spędziła resztę nocy w fotelu. Matt nie mógł spać, męczyło go to, czy uda mu się odbudować jej zaufanie.
Ej ... on dalej nie odbudował mojego zaufania to nie fair!!!!!! :((((((
OdpowiedzUsuńMojego też nie, daj mu czas ;D ;*
UsuńJejku M. jaki słodki! To znaczy nadal jest chujem, ale jakoś tak słodko w tym rozdziale wyszedł. W ogóle tyyyle dzisiaj kwiatuszków i serduszek, że aż mi się wesoło zrobiło. Autentycznie się boję co będzie dalej. Chyba dalszych nie będę czytała... Hahahaha żartowałam, dawaj nexta szybko:* (to znaczy jak będziesz miała czas!)
OdpowiedzUsuńBuziole, Pat:)
Matt już będzie słodki :3
UsuńMożę jeszcze niedługo coś naskrobię, a jak nie to zostaje, czekanie do jutra ;)
Mam mieszane uczucia. Boje się, że Matt znowu ją skrzywdzi. Jeśli by mu się zdarzyło raz, nooo dobra jakoś bym przymknęła oko. Ale on to robił długi czas, zatajał to przed nią. Nie podoba mi się to. Nabuzowałam się, bo ona jest kurna w ciąży...nie wiem, Serio nie wiem jak to poprowadzisz dalej. Gryzie mnie, że Matt to recydywa, nie wierzę że się zmienił.
OdpowiedzUsuńlovee, Sillie
Jak mu się urodzi bobo, bo już będą klapki na oczy i tylko "dziecko, kobieta, rodzina" :3
Usuńo, tak właśnie się uczę. czytając kolejne odcinki, a widzę, że wy mi tego nie ułatwiacie! ;)
OdpowiedzUsuńhm, cieszy mnie to, że nie wybaczyła mu od razu.
a) nie dość, że nie było jej kilka miesięcy to
b) nie rzuciła się na niego od razu, tylko trzyma dystans
bardzo dobrze! niech trochę się chłopak namęczy, żeby odzyskać jej zaufanie, a nie tak hop siup i już.
teraz hanka powinna być z nim, ale trochę obok niego. żeby wiedział, że to co z trudem odzyskał może z łatwością znów stracić, jeśli znowu coś mu strzeli do głupiego łba. w sensie jakiś głupi pomysł chociażby o zdradzaniu.
bri dziś jakoś mniej chujowaty! good for him! ;D
with love,
z.
<3
Nie będę ukrywać, że na początku była wersja z rzuceniem sie na szyje, całowanie, kwiatki, cmoki, ochy achy. Ale teraz z perspektywy czasu jak patrzę na to co pisałam, stwierdziłam, że naiwna idiotka by tak zrobiła, że od razu "och matt, kocham cie, całuj mnie" ;D teraz będzie trochę starań, a co, na kwiatki może wydać kase, stać go ;D
Usuńjako wieran fanka, ktora okazuje sie ze nie zna wsystkich szczegolow- chce wiecej :D
OdpowiedzUsuńWięcej będzie jutro ;)
Usuńkiedys wrzucalas po 6 odcinkow dziennie :C
UsuńKiedyś ;D
Usuńhey kiedy nowy odcinek?
Usuń