wtorek, 28 stycznia 2014

15. Usiadła na ziemi i otworzyła pudełko, miała w nim...

 Poczuła czyjś dotyk na swoim ramieniu, wystraszyła się.
- Jesteśmy sami - mężczyzna zakrył swoja dłonią, jej usta. Ona poznała ten głos, to facet, który współpracował z nią przy ostatniej sesji, bardzo się podwalał. - Wyrywaj się, to mnie podnieca.
Przycisnął ją do ściany, dotykał a jej z bezradności leciały łzy, krzyczała najgłośniej jak mogła. Jego dłoń skutecznie tłumiła wołanie o pomoc, zaczęła się bardziej szarpać, gdy rozpiął jej spodnie i wsadził tam dłoń.
- No dalej, wiem, że ciebie też to podnieca, chcesz mnie. Zaraz będziesz mokra. - zabrał dłoń i rozpiął swoje spodnie, wyciągnął interes - weź go. - gdy Hanna nie robiła tego co chciał, zacisnął dłoń na jej szyi - Weź go szmato... - zalewając się kolejnymi łzami, próbując złapać oddech wzięła go w dłoń. On znów położył rękę na jej ustach. Zaczął jęczeć, a ona zamknęła oczy, chociaż wokół panowała kompletna ciemność, myślała, że może dzięki temu, ten koszmar zniknie. Kiedy mężczyzna odwrócił blondynkę tyłem do siebie i chciał zsunąć jej spodnie, cały koszmar się skończył. Leżał na ziemi, leciała mu krew z nosa. Hannah miała przed sobą, gniewny wzrok Matta, który bez słowa wyszedł ze studia. Wybiegła za nim.

- Matt! zaczekaj, kochanie proszę... nie idź ... to nie tak, to przecież nie tak. - złapała go za rękę, a on się wyrwał. - Proszę cie... - płakała, potrzebowała go.

- Miałaś jego fiuta w ręce, nie dotykaj mnie... - kiedy się przytuliła, odepchnął ją - zostaw mnie.

- Matt to nie tak... nie zostawiaj mnie proszę... - odchodził - Matt -szepnęła, a jej świat właśnie się rozpadał. Straciła to co miała najcenniejsze, poczucie bezpieczeństwa.

Szedł wściekły, przepychał się między ludźmi na ulicy, zobaczył to inaczej niż powinien, był ślepy na jej łzy i to, że była cholernie roztrzęsiona. Może był to przez brak zaufania, w końcu mieszkali daleko od siebie. Żadne z nich nie wiedziało, co robi drugie. Dzwoniła do niego, nie odbierał, kompletnie się rozkleiła, przecież ona nic nie zrobiła.

Hannah weszła do domu, z przyzwyczajenia już włączyła muzykę, zaczęła lecieć Avril " I'm With You " A dziewczyna jakby wpadła w szał, zaczęła wyciągać z szuflad rzeczy, wyraźnie czegoś szukała, mając w domu kompletne pobojowisko, usiadła na podłodze. Otworzyła pudeło, w którym miała zapalniczkę, gumową rurkę, łyżkę, strzykawkę i paczuszkę z heroiną. Umiała się tym doskonale obsługiwać. Spojrzała na miejsce po poprzednich razach, sporo blizn. Myśl, że będzie przechodzić przez piekło odwyku ponownie, spowolniło jej chęć wstrzyknięcia narkotyku w swoje ciało. Ból psychiczny okazał się silniejszy, dziewczyna zacisnęła zęby na gumowej rurce i pojawiła się żyła, wbiła w nią igłę a po chwili w jej krew transportowała po jej ciele spokój... piosenka odtwarzała się wciąż od nowa i od nowa. Przestała pamiętać cokolwiek po słowach "Isn't anyone trying to find me? Won't somebody come take me home"


   Kolejne próby skontaktowania się z przyjaciółką, nieudane, kolejny raz i kolejny, nic z tego, telefon milczy. Dręczyło ją to co się mogło wydarzyć. Matt siedział u nich w domu i powiedział czego był świadkiem. Lauren zapaliła się lampka. Jej przyjaciółka nie mogłaby zdradzić. W takim razie ktoś musiał ją skrzywdzić, a jeśli tak było, to mogło się to skończyć tragicznie. Zerwała się i wybiegła z domu bez słowa wyjaśnienia. Pojechała do domu, waliła w drzwi, szukała kluczy.

- Hannah! otwórz proszę! gdzie są te kurewskie klucze - w końcu wysypała rzeczy z torebki, wpadła do domu i zobaczyła swoja przyjaciółkę leżącą na ziemi, igła wciąż zalegała w jej nadgarstku, sprawdziła czy jest tętno, nie mogła go wyczuć i nie wiedziała już, czy to ze stresu, czy nieuniknionej śmierci przy przedawkowaniu. Pogotowie przyjechało bardzo szybko, zabrali blondynkę.

Nagle ktoś zapalił światło, biały sufit raził swoim kolorem, lekarze odetchnęli, usłyszała tylko jedno słowo, „Żyje”. Potem znów zamknęła oczy, wiedziała, że się nie udało. Nawet zabić się nie umie.

Chodziła w tą i z powrotem, czekając na wieści od lekarza. Brian nie mógł jej uspokoić, sam był roztrzęsiony, dzwonił do Matta, ale nie odbierał, przytulił Lauren, próbował ją uspokoić, wyrwała mu się z objęć, kiedy zobaczyła lekarza, nerwowo wypytywała go o przyjaciółkę. Powiedział, żeby jeszcze do niej nie wchodzić, teraz dostała leki i będzie spała. Ale jej życiu już nic nie zagraża. Usiadła na krześle, znów poczuła jego ciepło, tak bardzo go potrzebowała, wtulona w niego zaczęła płakać.

-Jak mogłam ją tak zostawić, wiedziałam, że coś jest nie tak czułam to...

-Jest dorosła, nie możesz jej cały czas pilnować. To nie twoja wina, że się naćpała, najważniejsze, że żyje.

-Ale co się takiego stało? Ktoś musiał jej coś zrobić, ona bez powodu by się nie poddała. Myślisz, że Matt?

-NIE! On nigdy nie zrobiłby jej krzywdy, jestem tego pewien.

-Ale tu nie chodzi o przemoc, mógł ją skrzywdzić psychicznie, ona jest słaba! Jest za słaba... a ja ją zostawiłam...

-Oj proszę cię! Jak się obudzi to z nią porozmawiasz, na razie nie wiemy co się stało, więc nikogo nie obwiniajmy. A ty przede wszystkim nie obwiniaj siebie. Nie jesteś niczemu winna. - pocałował ją w skroń i tulił aż zasnęła w jego ramionach.

10 komentarzy:

  1. wiedzialam ze milosc do shadowsa jest ryzykowna!!!! :C

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie i znowu mi łzy lecą. Dlaczego ona to zrobiła, dlaczego on jej to zrobił, dlaczego Sanders jest takim chujem :( Dlaczego, dlaczego :(((
    Proszę, żeby to nei byłą prawda, bo ja nie chcę zeby ona tak cierpiała!! :(
    Czekam na dalsze wydarzenia z niecierpliwością
    Buziaki, Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz będzie ostro i ostrzej ;D

      Usuń
    2. Ale mi pocieszenie, błagam nie rób z Matta dupka, bo mi bedzie przykro, a poza tym, jak on i jego dołeczki mogą być wredne? No tylko popatrz na tą wesolutką buzie :)

      Usuń
    3. Będzie lepiej, ale nie mogę powiedzieć, że już na zawsze ;D przed nimi jeszcze długie życie razem, zaznaczę, że są wciąż bardzo młodzi tu ;D

      Usuń
  3. Nie lubię!!! Miały być kwiatki, serduszka i skowronki, a nie takie tragedie znowu! No kurde smutam teraz wiesz? H. już tyle w życiu przeszła i tak się cieszyłam, że im wychodzi. A M. miał być rycerzem! A nie ślepym ułomem, który nie widzi jak gwałcą jego dziewczynę! Wrrr no kufa się wkufiłam. I uj z tym. Chcę więcej, bo teraz to już sprawa naprawdę poważna.
    Buziole, Pat:)
    Ps: Tak naprawdę to uwielbiam, ale żeby nie było, że za bardzo słodzę^^ Tak że cicho sza:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Niebezpiecznie się zakochiwać w Shadowsie! I mówię to ja! Obłędnie w nim zakochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak coś o tym wiem ;D ale będzie lepiej, a potem gorzej ;D a potem lepiej.

      Usuń