Szli korytarzem do pokoju, co chwilę się zatrzymywali przy ścianie. Napierał na nią swoim ciałem, swoim nabrzmiałym kroczem, ocierał się o nią. Usłyszał wtedy jej cichy jęk, który rozpłynął się w jego ustach podczas pocałunku. Hannah wplotła dłoń w jego włosy, przestali się całować, ich usta były intensywnie czerwone, podniecenie sięgało zenitu.
- Powiedz jak bardzo mnie pragniesz - powiedział z lekka zadyszką Shadows. W odpowiedzi dostał kolejny intensywny pocałunek. Doszli do pokoju, gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi, zaczęli się rozbierać. Kolejne części garderoby spadały na ziemie, a oni w każdej możliwej chwili przywierali do siebie ustami. Pchnął ją na łóżko, dopiero wtedy zobaczył, że oprócz czarnego koronkowego stanika, ma jego obcisłe czarne bokserki. - Serio? - nie mógł uwierzyć w to co widzi.
- Ściągaj swoje, pokaż co tam chowasz - powiedziała przygryzając swoja dolną wargę.
- Lepiej zamknij oczy, - powoli zsunął swoje bokserki, a jego penis radośnie wyskoczył na wolność. Na twarzy Hanny, przestało widnieć rozbawienie i wyczekiwanie. Pojawiło się przerażenie.
- Ale... wow. - Usiadła i przejechała palcem po jego twardym członku. - Myślałam, że tak jest tylko w filmach. - uśmiechnęła się.
- Nie wiem jakie ty filmy oglądasz. Chyba bym się po tobie nie spodziewał, że oglądasz takie... - spojrzał na nią z podniesioną brewką. - Co zamierzasz ze mną zrobić?
- Coś czego nigdy nie robiłam - pocałowała jego twardego członka w sam czubek, zaczęła go lizać, a później wzięła większą część. Był cudowny. Zaczęła robić mu loda. On mówił, że jestem wspaniała i że nie mam przestawać. Spróbowałam wziąć całego do końca ale niestety się nie udało. Takie bydle ciężko okiełznać.
- Zachłanna... - uśmiechnął się, - spokojnie mała, nic nie szkodzi i tak jesteś cudowna. Och tak, tak jak teraz, jest idealnie. - Jego ton był namiętny, przepleciony pojękiwaniem i mruczeniem. Barwa jego głosu, wszystko potęgowała. Dziewczynie robiło się coraz bardziej mokro, chciała go mieć w sobie, ale postanowiła spisać się na medal i doprowadzić go na szczyt, tyko ustami. Zaś swoją pierwszą, nieudaną, próbę wzięcia go w całości do ust, puściła w niepamięć i postanowiła powtórzyć - Hananh... och skarbie! - Niespodziewanie dla niego zdjęła dłoń i wsunęła go sobie w usta do samego końca. By już po chwili lekko przygryzając zatrzymać się znów na końcówce. Dłonią coraz mocniej drażniła jego jądra. Intensywnej i szybciej ssała go i przygryzała, czując jak krew pulsuje w jego penisie. Oddychał spazmatycznie, ale ona nie przestawała, wzmagając tylko pieszczoty. Z jego ust raz po raz wydobywał się delikatny okrzyk, następny głośniejszy od poprzedniego. Po chwili nie wytrzymał odchylił jeszcze bardziej głowę i trysnął w jej usta. Ona go jednak nie puściła, nie pozwoliła mu odpocząć, tylko ssała z niego życiodajne soki, tak długo, aż całkowicie zmiękł. Wtedy wstała z kolan, wytarła kąciki ust i oblizała palec.
- Spisałam się?
- Szybko i mocno... to jest kurwa niemożliwe, że to twój pierwszy raz. Mmmm - Jego klatka piersiowa poruszała się raz za razem, nie mógł dojść do siebie. Ciągle dryfował gdzieś między niebem a ziemią. Objął ją i sprawił, że znalazła się pod nim, pocałował ją. Rozchylił jej nogi bardzo szeroko - Jesteś gotowa? - uśmiechał się.
- CO?! - spojrzała na jego kroczę, penis znów był wielki i sterczał dumnie - Jak ty to robisz? ... - głośno przełknęła ślinę.
- To twoja zasługa. Będę delikatny. - Włożył czubek. Poczuła jak chce się w nią wbić, ale jest ciasna. Po kilku nieudanych próbach, oboje się już śmiali, aż nagle udało mu się. Patrzył na nią jak na spełnione marzenie. Ona jęknęła i zamknęła oczy, poczuła ból, który mijał z każdym kolejnym pchnięciem.
- Szybciej - wydyszała i pocałowała go. Zaczął przyśpieszać, pierzył ją coraz mocniej. Sprawiał, że było mi wspaniale, jęczała i krzyczała z rozkoszy. Gdy widział, że w tej pozycji już wystarczy, położył się, złapał ją za pupę i posadził na swoim stojącym interesie. Zaczęła go ujeżdżać, on załapał ją za piersi i pieścił je ciepłymi dłońmi. Krzyczała, że jest jej strasznie dobrze, że uwielbia czuć go w sobie. Jęczała jak głupia, nie mogła się powstrzymać. Nigdy nie miała takiego seksu, z tyloma cudownymi doznaniami na raz. Całe szczęście jego to podniecało i był zadowolony, że dziewczyna w której się zadużył, czerpie z seksu z nim, tak wiele przyjemności. Złapał ją za biodra i zaczął pomagać, przyśpieszać, mówił, że jest wspaniała, tak cudowna, że zaraz dojdzie. Ujeżdżała go ostro, zaczęła krzyczeć, że też jest blisko, położył ją. Rozchylił nogi i zaczął bezlitośnie pieprzyć. Ona jęczała, była już strasznie blisko, po chwili zadrżała, jej ciało przechodziły kolejne fale przyjemności... Matt nadal w nią wchodził, lecz ona nie miała siły na to by dalej był w niej. Wyjął go, poruszał swoją dłonią po penisie, by spuścić się na jej brzuch. Podparła się na łokciach i sama chwyciła jego przyrodzenie, poruszając szybko swoja małą dłonią na jego nabrzmiałym członku, doprowadziła go do orgazmu. Ciepłe nasienie rozpłynęło się po jej brzuchu. Zabrał jej rękę, zbliżył się do jej ust i zaczął namiętnie całować. 10 minut później spali, wtuleni w siebie.
Znalazły się nocne zmory, które po wypiciu niezliczonej ilości alkoholu, nie miały ochoty na spanie. Johnny i Rev, wymieniali między sobą różne pomysły na zabicie czasu.Może włączyć alarm pożarowy? Ale to już jest takie obcykane. Demolka w pokoju, albo lepiej, trzeba poprzeszkadzać tym co już śpią. EUREKA! Skoro Matt i Hannah zniknęli tak nagle, to trzeba sprawdzić co u nich. Poszli na dół, poprosili o kartę do drzwi, że niby któryś z kumpli im wziął, a śpi w innym pokoju. Jeszcze większy debil dał im ową kartę, uzbrojeni w butelkę szampana, którego ukradli z restauracji, stanęli pod drzwiami pokoju Matta, to był początek ich końca. Weszli do pokoju, po cichu, powoli, któryś potknął się o spodnie leżące na ziemi i zaczął się śmiać, śmiech nie sprawił, że ktoś się obudził. Podeszli do łózka każdy z innej strony, na trzy wskoczyli w przytuloną, śpiącą parę. Hannah i Matt nie kryli zdziwienia, że w łóżku znalazło się o dwie osoby za dużo. Dziewczyna zakrywała się kołdrą, poduszkami, wszystkim co miała pod ręką, chociaż nie była nago. Przed zaśnięciem ubrała jego koszulkę, on zaś swoje bokserki. Chłopcy, uważali swój żart za bardzo udany, w dodatku mieli do rozpowiedzenia super wiadomość. Tylko Shadows był, zdenerwowany?
- Spierdalać... - Powiedział groźnie, zbyt groźnie, żeby mu się sprzeciwiać.
- Och Shadows, nie bądź taki, powiedz nam jak było - powiedział Johnny. - Hannah, ty nam powiedz. - zaczął się śmiać.
- Poruchałeś! to świetna wiadomość - Odparł Jimmy, jednak oboje niezbyt długo mieli powód do radości.
- Ostatni raz mówię, wypierdalać stąd... - nie poskutkowało. Wziął małego kolegę za szmaty i wywalił, dosłownie wywalił go za drzwi. - Rev? ...
- Już sobie idę. Ej Hannah, dobra robota! - wyszedł z pokoju, ciesząc się jak głupi. Matt tylko trzasnął drzwiami. Dziewczyna dalej okrywała się czym popadnie. Dotarło do niej co się stało, wydało się, że spała z Shadows'em. Jak ona się pokaże jutro? Nie chodziło o to, że żałowała. Miała najlepszy seks w życiu. Raczej bała się tego, co sobie o niej pomyślą. Tak już miała, cholernie przejmowała się zdaniem innych. Czasem też za bardzo panikowała. Uspokoiła się dopiero w jego ramionach.
- Wszyscy będą już wiedzieć... - spojrzała na niego smutna.
- Daj spokój, nie mamy się czego wstydzić. To było coś wspaniałego. - Pocałował ją w skroń.
- Mogę cię o coś zapytać?
- Pewnie, zamieniam się w słuch. - Odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy.
- Co teraz z nami będzie?
- Przyjadę za kilka tygodni na dłużej do Nowego Jorku, bo będziemy nagrywać materiał. Liczę na to, że będziesz przy mnie wtedy.
- Wierzysz, że coś z tego będzie?
- Ja wiem, że coś z tego będzie. Dałaś mi szansę, dałaś mi siebie, w zamian masz mnie. Całego, łącznie z chorą głową i duszą. Liczę, że będziesz moim lekarstwem.
- Sama potrzebuje lekarstwa, gdy jesteś przy mnie. Bo wariuje.
- Całusy się liczą? - wyszczerzył się, pojawiły się dołeczki.
- Może, niech sprawdzę - pocałowała go. - Tak, to jest lekarstwo.
- W takim razie będziemy się leczyć nawzajem. - poczuł jej usta na swojej szyi. - Druga runda? - wodził dłonią po jej plecach.
- Nie wyciągaj tego potwora z majtek. - zaśmiała się, całowała jego szyje, on też się śmiał. - On ma jakieś imię?
- Nie i aż boje się pomyśleć, jak ty mogłabyś go nazwać.
- Bezwzględna parówa. - Oboje parsknęli śmiechem i nie mogli się uspokoić, jedno nakręcało się przed drugie.
- Chce więcej. - udało mu się wypowiedzieć te dwa słowa, chociaż ciągle się śmiał.
- Nie chcesz, nie proszę, mam takie głupie rzeczy w głowie.
- Mów, rozśmieszasz mnie - położył się, ona leżała na nim, gładził jej plecy delikatnie. Ona miała głowę na jego klatce piersiowej i przymknęła oczy wsłuchując się w bicie serca.
- Co tu masz? - spojrzała na środek jego klatki piersiowej, to co łaskotało jej ucho, to nic innego jak niewielka ilość włosów. Spojrzała na niego, oczy jej błyszczały. - To mały, słodki boberek! - dotykała palcem. Shadows już nie wyrabiał, po prostu nie przestawał się śmiać. - Od kiedy go masz? Od wczoraj?
- Dalej się będziesz nabijać? - zaśmiał się w sobie, uniósł brew.
- Ja się nie nabijam, ja pytam, taki słodki pukiel włosów. Och. - Pisnęła gdy nagle, bez ostrzeżenia, leżała na plecach. A zaraz piszczała i śmiała się, bo Matt bezlitośnie ją łaskotał. - Przestań! Kopnę cię, posikam się, kopnę cię i posikam się. AAAAA! - płakała ze śmiechu. - Litości!
- Nie ma litości! - pocałował ją - Będziesz grzeczna?
- Będę, nie będę - znów ją łaskotał - Przestań! potworze, Matt! Kochanie proszę... - Po ostatnich słowach, on przestał ją łaskotać, a ona zastanawiała się jak to słowo wydostało się z jej ust. - Przepraszam.
- Za co? ... to lepsze niż bezlitosna parówa. - Całował ją, uśmiechał się. - Kochanie.
AAAAA!!!! *_*
OdpowiedzUsuńTyle radości ;3
UsuńSeksy, seksy, seksy, hotty, hotty, hotty *.* No zajebiste, co tu dużo pisać. I H. jakie umiejętności wow, wow szacuneczek :D Teraz chcę jakiś trójkącik! Albo co się ograniczać, wielokącik:D I ta "bezwzględna parówa" <3
OdpowiedzUsuńCHCĘ WIĘCEJ!!!
Buziole, Pat:)
O nie, nie, Matt jest już zapieczętowany przez hiper loda, nie oddam nikomu. hahah
UsuńO BOŻE MÓJ KOCHANY!!! <3 <3
OdpowiedzUsuńUśmiałam sie jak nie wiem XDD "bezwzględna parówa" ; "mały słodki boberek" "posikam się kopnę cię posikam się" hahahah uwielbiam cię :D
Nie daruję Tobie i Pati, przez Was będę miała kaloryfer na brzuchu :)
Baardzo dziękuję Ci za poprawienie mi humoru :) bo byłam dzisiaj takim sflaczałym kartoflem i jak na zawołanie dostałam dwa zajebiście śmieszne opowiadania. Jesteś niesamowita :)
Buziaczki, Dorota :*
do usług, jestem pocieszaczem, bezwzględną parówą. :3
Usuńaw, końcówka jaka ładna ' - Kochanie.' <3
OdpowiedzUsuńjimmy i johnny jak duże dzieci. brian zazdrośnik. zacky flirciarz, a laura dupodaja (sorrynotsorry!)
dzieje się! czekam na 12 (;
with love,
z.
Bronię jej honoru, ona po prostu się pogubiła! ;D ułoży sobie życie, z jednym, nowo poznanym ;D
UsuńO kurna! No dziewczyno, spełniłaś moje marzenie. Zmiękłam.
OdpowiedzUsuńMam jedno zastrzeżenie, z góry przepraszam.
"Sprawiał, że było mi wspaniale, jęczała i krzyczała z rozkoszy" - tego typu nieścisłości trochę mnie kołują. W jednym zdaniu dwóch narratorów. To celowe?
lovee, Sillie