czwartek, 23 stycznia 2014

7. Ty coś kombinujesz.


- Mogę? - stanęła w progu Lauren, jej przyjaciółka skinęła głową, zapraszając ja do środka. Usiadła na łóżku - Ciągle siedzisz przed tym komputerem, co się dzieje?

- Czekałam na wiadomość od jednego faceta. Wpadłam na niego wczoraj, przed klubem. - usłyszała śmiech. - No co, co jest takie śmieszne? Nie widziałam, go, byłam wkurwiona.

- Nie widziałaś go... - parsknęła śmiechem i aż się położyła, a jej śmiech był serdeczny.

- Mocno wczoraj oberwałaś? Bo coś ci się stało z głową - odświeżyła pocztę.

- Ej... nie żartuj sobie z tego. Ten facet, którego nie widziałaś, to Matt.

- A ty skąd to wiesz? Nie znasz go. Nie wiesz z kim się zderzyłam.

- Wiem, mówiłam ci, że do klubu przyjdzie koleś. To był on, opowiedział jak przed klubem wpadła na niego niska blondynka, która wpadła w furie na słowa "ej blondyna". Znam tylko jedną farbowaną blondynkę, która dostaje szału na takie słowa.

- Skąd ty go niby znasz? ... A, no tak. Twoja nowa praca, serio to on?

- Dałam mu adres, miał wpaść, ale albo się ciebie bał, albo chciał zachować jak dżentelmen. Ładne te kwiaty.

- No ładne. Ale nie odpisuje. Pomyślałam, że w sumie był miły i powinnam go przeprosić, że tak na niego naskoczyłam. Bał się mnie?

- Podziwiał temperament, jeśli dobrze pamiętam to miał rano samolot do Los Angeles, on tu nie mieszka, jest z Kalifornii. Pewnie nie ma jak napisać. Zrobię śniadanie co? zaraz trzeba się zbierać do pracy. Mogą być płatki i mleko?

- Jasne, ja wezmę prysznic. Lauren, powiedz jak ty się czujesz? Odpuszczasz sobie Franka prawda?

-Ja będę z nim pracować do końca roku... Nie wiem jak to będzie. On z nią zerwał.

- Nie dawaj mi powodu, żebym myślała, że jesteś głupsza niż sądziłam...

- Przeginasz - powiedziała ostrzejszym tonem.

- Mówię prawdę. Wiem, że człowiek uczy się lepiej na swoich błędach, ale uwierz mi, nie chcesz przechodzić przez to co ja. Lub nawet namiastkę tego. Po prostu nie pakuj się w to. Warto twoich nerwów?

- A co jeśli się zakochałam?

- Umówmy się, jesteś w stanie zakochać się w każdym, kto trzyma gitarę w rękach. - Lauren wyszła z pokoju trzaskając drzwiami. Hannah wstała i poszła pod prysznic. Później wskoczyła w dżinsy, czarny top z krótkim rękawem i dżinsową koszulę. Wyszła z pokoju.

- Nawet nie próbuj się do mnie odzywać. - Powiedziała sucho ciemnowłosa przyjaciółka.

- Nie ubierasz się, zaraz musimy jechać do pracy... - spojrzała na przyjaciółkę, która miała spodnie od piżamy i swój szary sweter, okrzyknięty mianem "depresyjnego". Był ubierany w wyjątkowych sytuacjach, takich jak złamane serce.

- Nigdzie nie jadę, dzwoniłam już do studia i powiedziałam, że mnie nie będzie. Tobie życzę miłego dnia.

- Dzięki - ubrała vansy, wzięła kurtkę i torbę, poszła do mustanga. Jadąc do pracy, ciągle myślała, czy ten facet odpisze, wiedziała już, że ma na imię Matt... ładnie, pomyślała. "Hannah i Matt... nie nie nie."  Potrząsnęła głową.

  Lauren zrobiła sobie herbatę, poszła do pokoju. Jej drzemkę przerwało dobijanie się do drzwi. Zwlokła się i poszła otworzyć, nie wierzyła własnym oczom.

- Co ty tu robisz?

- Przyjmiesz mnie? ... - Powiedział Frank stojąc w progu z gitarą i małą torbą.

- A ona zaraz przyjdzie i znów mnie uderzy?

- Zerwałem z nią, przecież ci mówiłem, słońce, proszę.

- Wejdź... Hannah nie będzie szczęśliwa. - zamknęła za nim drzwi.

- Przekonasz ją, co? tylko na kilka dni. Lauren, to prawda z tym twoim wyjazdem?

- Wciąż się zastanawiam... to dla mnie ogromna szansa.

- Rozumiem, nie chciałbym żebyś wyjeżdżała.

- Tylko ty mnie tu trzymasz - przytuliła się do niego. - Nie wiem sama co się, ze mną dzieje.

- Motyle w brzuchu? - zaśmiał się i tulił dziewczynę.

- Jak cholera. Ale to dzieje się tak szybko, to chore.

- Zwolnimy jeśli chcesz.

- Po prostu bądź. - pocałowała go. Zaczęli  się szybko rozbierać i poszli do sypialni.

  Hannah nie mogła usiedzieć w miejscu, miała do edytowania ponad 50 zdjęć, a ciągle walczyła z jednym. W jej głowie był tylko on, mężczyzna, w którego ramionach chciałaby się schować. Jej myśli wybiegały już daleko. Nawet dobrze nie kojarzyła jego twarzy, ale ten głos... wyjątkowy. Uśmiechała się pod nosem.
- Ty zakochana, pomóc ci? - powiedział Tom, siadając na jej biurku.

- Nie jestem zakochana, mógłbyś? kiepsko mi dzisiaj idzie. Skocze po kawę, co ? Tylko jeszcze sprawdzę pocztę. - wyświetlił się komunikat "masz wiadomość", aż zapiszczała. Otworzyła i czytała.

" Hej. 

  Zaczynamy oficjalne rozmowy? Koniec z twoim temperamentem? Mam na imię Matt.  Dowiedziałem się od twojej przyjaciółki, że byłaś dla mnie zarezerwowana na tamten wieczór, uciekłaś kopciuszku. Ale ja tak łatwo nie odpuszczam, spotkamy się. Napisz tylko gdzie i kiedy. 

Matt" 

Dziewczyna poczuła jak ją w środku skręca. Kliknęła "odpisz" .

" Witaj. 

Myślisz, że odległość jaka nas teraz dzieli sprawia, że możesz sobie dalej grabić? Nie jestem kopciuszkiem i nie byłam dla nikogo zarezerwowana, nie jestem stolikiem w restauracji! Nie wiem czy teraz, chcę się jeszcze z tobą widzieć. 

Poważnie wkurzona, HANNAH!!! ( nie kopciuszek, nie blondyna) "  

- Wychodzę po kawę, chce ktoś? - Kilka osób powiedziało na co mają ochotę. Spacer dobrze zrobił jej mieszanym uczuciom wobec obcego faceta. Czekając na kawę myślała, że może znów potraktowała go za ostro. Cholera, ale ona nie umie tak gadać z facetami, którzy może się nią interesują... "zarezerwowana" o co mu chodziło? Lauren mu obiecała, że będzie mógł mnie mieć na noc? FUJ!

- Nie śpij Hannah, twoja kawa. - Powiedziała Vanessa i podsunęła ciepłe kubki  bliżej koleżanki.

- Zamyśliłam się, dzięki. Do jutra, mam na rano - wzięła torby z kawa i wracała do studia. - Ej idź z mojego komputera. Kawa jest w kuchni, zajmij się nią.

- Spokojnie, nie czytałem twoich wiadomości, pomagałem ci ze zdjęciami.

- Przyszło coś? - wygoniła go z fotela i usiadła, tak, 15 minut temu odpisał. Otworzyła.

" Droga Hannah! 

 Wybacz mi mój nietakt, ja tylko żartowałem. Gdybym tak powiedział w normalnej rozmowie, widziałabyś, że się uśmiechałem i mówiłem to w pozytywnym sensie. W przyszłym tygodniu mogę przylecieć do Nowego Jorku, spotkamy się? Przyznam, że bardzo mnie zaintrygowałaś. 
Proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, proszę! 

 Kajający się, Matt"  

- Dupek - uśmiechała się i czytała wiadomość kolejny raz. Obróciła się w fotelu, zastanawiała się co odpisać. Spotkać się? Chciałaby, ale się boi. Bała się tego, że jej myśli wybiegały zbyt daleko, jak na etap tej znajomości. Zadzwoniła do Lauren - Ooo, super, że tak szybko odbierasz. Mam sprawę.

- Ja też, Hannah... Frank jest u nas i zostanie na trochę. - po drugiej stronie nastała cisza. - Hannah, jesteś? Hallo?

- Powiedz, że żartujesz... - była wściekła.

- To wyjątkowa sytuacja, on nie ma się gdzie podziać.

- Nie obchodzi mnie to, ten facet nie ma prawa przekraczać progu naszego domu. Lauren... cholera co ty wyprawiasz, czemu on cie tak omotał.

- To już postanowione, tylko na kilka dni, znajdzie coś. Jaką miałaś sprawę?

- Żadną, nie wracam dzisiaj do domu, cześć - rozłączyła się i położyła głowę na biurku. Nie mogła uwierzyć w głupotę Lauren. Jej wściekanie się przerwał Tom wyganiając ją z miejsca pracy, obiecał pomoc przy zdjęciach. Dziewczyna poszła w tym czasie przyglądać się sesji zdjęciowej.

Lauren próbowała się dodzwonić do przyjaciółki.
- Odpuść, wróci - powiedział frank, otwierając wino.

- Nie powinnam tak robić, już na imprezie przegięłam. Dzisiaj rano też się na nią obraziłam... chcę żeby rozumiała, że ja daje ci szanse i to jest moja sprawa.

- Chodź napijemy się, zajmiemy sobą. - podał jej kieliszek z winem.

- Wróci prawda? - napiła się, a on ją pocałował. - Powiedz.

- Wróci, może obejrzymy jakiś film? albo impreza, zadzwonię po chłopaków.

- Wolę spokojne popołudnie. - Obejrzeli kilka kryminałów, komedii a potem wpadli chłopcy, rozpętała się regularna impreza.

Blondyna spędzała wieczór w studiu, kończyła pracę nad zdjęciami. Wymieniała wiadomości z Mattem, nie mogła uwierzyć, że tak dobrze jej się rozmawia z obcym człowiekiem. Chociaż z każdą wiadomością stawał się bardziej bliski. Wiele ich łączyło, rozmawiali o muzyce, filmach, grach wideo. Nie poruszali spraw bardziej osobistych, stanowczo na to za wcześnie.

" Ostatni raz zapytam, spotkamy się w przyszłym tygodniu?  

Zdeterminowany Matt :-) " 

-Och Matt, żebyś wiedział jak bardzo chcę i jak bardzo się boje. - Powiedziała do monitora, kliknęła "odpowiedz"

" Niewinna kawa ? 

Podenerwowana Hannah" 

- Co ja robię. - Było już jednak za późno, wysłała wiadomość.  Zaraz otworzyła wiadomość.

" Niewinna kawa brzmi świetnie! Nie mogę się już doczekać. Przyjadę po Ciebie powiedzmy o 7:00 wieczorem? 

Matt mający nadzieję, że tym razem Hannah mu nie ucieknie. ;-) " 

- Kawa wieczorem? Nie, nie, nie... - czym prędzej mu odpisała.

" Kawa o tak późnej porze? Mam nadzieję, że się zrozumieliśmy, to spotkanie jest takie, bez podtekstów... nie kombinuj! 

Hannah" 

- Odpisuj... no odpisuj, nie trzymaj mnie w niepewności.

" Kawa o 7:00, żebyś nie zasnęła gdy będziemy spacerować po Nowym Jorku. Oczywiście jeśli masz ochotę.  Muszę teraz spadać, odezwę się jak będę miał czas. 
Nie stresuj się blondyna (tak, lubię się droczyć). 

Matt, który nie może się doczekać kawy, o później porze ;-) " 

- Co za ... - westchnęła, wyłączyła pocztę, spojrzała na telefon, nie miała żadnej wiadomości od Lauren. Zajęła się zdjęciami, skończyła koło 4 nad ranem, postanowiła wrócić na chwile do domu i się przebrać, rano musiała być w kawiarni, wolała być świeża i ogarnięta. Podjechała pod dom, światła były zapalone. Muzyka dudniła, weszła do środka, nikt jej nie zauważył. Wyłączyła muzykę, w domu nastała błoga cisza.

- Ej ! - odezwała się jakaś dziewczyna. - Włącz to!

- Żegnam towarzystwo... - powiedziała stanowczo i otworzyła drzwi - Koniec imprezy.

- Matka przyszła - powiedział Frank.

- A ciebie fiucie, żegnam jako pierwszego!

- On zostaje! - odezwała się już wstawiona Lauren.

- Czyżby? - wzięła jego torbę z rzeczami, z pokoju przyjaciółki, gitarę i wywaliła to za drzwi. - Jeśli tak ci na nim zależy to idź do niego, razem z nim... bądźcie szczęśliwi. Tylko nie wracaj do mnie za moment, płacząc nad swym losem! On cie częściej zawodzi niż uszczęśliwia! ...

- Lauren chodź, wynajmę pokój w hotelu - złapał ja za rękę.

- Nie... -powiedziała patrząc się na blondynkę.

- Nie wygłupiaj się kochanie.

- Zostaje w domu. - wyrwała mu dłoń - Ty i cała reszta, wychodzicie.

- Lauren... - stał i nie wierzył.

- Wyjdź! wynocha wszyscy! - w kilka chwil nikogo nie było, a dziewczyna przytuliła się do blondynki. - Przepraszam...

- Dobrze, już dobrze. Chodź położysz się, jest późno. - Odprowadziła ją do łóżka - Odpocznij, porozmawiamy jutro.

- Masz racje, częściej mnie zawodzi... Martwiłam się, że nie wracasz.

- Spij proszę. - wyszła z pokoju, ogarnęła to co było nie tam gdzie trzeba. Wzięła prysznic, nie mogła zasnąć, napisała jeszcze wiadomość do Matta.

" Pomyślałam, że będzie łatwiej się dogadać w sprawie tej kawy. 
To mój numer: 0014142416256 

Hannah" 

 Zaraz jej telefon zawibrował.

" O proszę, a ja myślałem, że już jesteśmy umówieni. Coś kręcisz ;-) " 

- Ups... - odłożyła telefon, skąd wie, że po prostu chciała mieć z nim lepszy kontakt. Na telefonie jest wygodniej. Jej policzki zrobiły się purpurowe. Nie mogła już zasnąć.

  Sprawdziła co z Lauren, spała z telefonem w ręce, wyciągnęła go, zobaczyła wiadomości. Ostatnia od Franka "Będziesz chciała wrócić".  Przejrzała skrzynkę, pisała mu, że nie chce tego "związku".  Odłożyła telefon, poszła się wyszykować do pracy. Zostawiła przyjaciółce kartkę, że będzie w domu szybciej.
  Wieczorem każda już w swoim pokoju przy swoim komputerze. Lauren dostała wiadomości od Franka, rozmawiała z nim o wszystkim i niczym. On znów chciał się spotkać, ale ona nie miała ochoty. Napisała mu, że ich znajomość może się odbywać tylko na linii "przyjaciele" ale nic więcej, bo troje to już tłok, a od początku była tą trzecią. Frank wyraźnie przygasł nie odpisał jej już tak wesoło, po chwili ich rozmowa się urwała. Hannah rozmawiała w najlepsze. Trwało to do 3 nad ranem Napisała ostatnią wiadomość.

" Muszę już lecieć, jest późno, a ja mam swoje obowiązki rano. Nie mogę się doczekać spotkania, serio. Dobranoc!

Zmora nocna, Hannah " 

Gdy dostała odpowiedź, nie mogła uwierzyć własnym oczom, to była animacja, miś śpiący na księżycu, a gwiazdy wokół niego migotały. Rozbawił ją tym do łez.

" To jest... nieważne. Też lepiej idź spać, bo masz już coś z głową ! 

Hannah" 

- Matt... - powiedziała śmiejąc się, zobaczyła sms-a "Oj mam coś z głową, przez Ciebie" - O cholera... -znów nie mogła zasnąć, zastanawiała się jak on właściwie wygląda, bo naprawdę nie widziała go wtedy. Tak myślała do 6 rano, kiedy Lauren weszła do jej pokoju żeby ją obudzić, przeżyła szok, przyjaciółka była już ubrana i właśnie się malowała.

-A tobie co?

-Ooo cześć, nie mogłam spać, zrobiłam już kawę

-Zakochałaś się czy co?

-Oj już zakochałam! Nie mogłam spać. Ty się lepiej ubieraj, za półgodziny musimy wychodzić do pracy.

-No już już...idę. Wiesz, możesz częściej nie spać w nocy- wytknęła jej język i poszła się ubierać.

    Kiedy obie wypiły kawę, wpakowały się do auta i pojechały do pracy. dzień mijał zaskakująco spokojnie, mili ludzie, słońce, aż się chciało pracować.  Lauren teraz miała przerwę w pracy, odpuściła sobie płytę My Chemical Romance, przez sytuację z Frankiem. Dała też pozytywną odpowiedź menadżerowi A7X. Tylko postawiła warunek, że nagrania będą trwały w Nowym Jorku. Siedziała teraz w kawiarni. Obsługiwała przyjemnych klientów, którzy grzali się pyszną kawą w chłodny dzień. Hannah przyjechała po nią, gdy skończyła sesję. Wracały do domu, śpiewając i wygłupiając się w samochodzie.  Na światłach ludzie trochę dziwnie na nie patrzyli. Ale się nie przejmowały, kiedy wreszcie były pod domem, na wycieraczce znów był kosz kwiatów. Lauren rzuciła się i szukała bileciku

- Ejjj to dla ciebie, ten facet cie rozpieszcza!

-To tylko kwiaty... fakt są śliczne. Nie wiem czemu to robi. - patrzyła na kwiaty i uśmiech nie schodził jej s twarzy.

-Ja wiem -uśmiechnęła się i wąchała kwiatki - Mmmm piękne! Co Ci napisał?

-Czekaj, czekaj... skoro wiesz to niby czemu to robi?

-Bo się zakochał - zaśmiała się, a Hannah aż zapiszczała ze śmiechu, czytała bilecik.- No co tam napisał?

-"Nie mogę się doczekać jutrzejszego spotkania" - Uśmiechała się, ale po chwili na jej twarzy rysowało się przerażenie - Jak to JUTRZEJSZEGO?! ...

-Nie mówiłaś, że się z nim spotykasz!

- Ale... nie, nie, nie... mieliśmy się spotkać za kilka dni... nie rozumiem nic. On mnie oszukał.

- A to bydle, rzeczywiście - zaśmiała się Lauren. - Randka?  - spojrzała podejrzanie na Hanne.

- Przestań, spotykamy się na kawę... muszę do niego napisać. - Weszła do domu i od razu zamknęła się w pokoju, zadzwoniła do niego. Nie odbierał. - Choleraaaa, już cie zaczynałam lubić. - napisała mu wiadomość " Jeśli myślisz, że twój wcześniejszy przyjazd jest zabawny, to się mylisz!!! proszę powiedz, że żartujesz! "  - czekała przy telefonie jak na zbawienie, ale wiadomość nie przychodziła. Zaś dzwonek do drzwi, kompletnie wyprowadził ja z równowagi. Z deszczu pod rynnę, w drzwiach stał Frank.

- Lauren mnie zaprosiła, zawarliśmy pokój, będziemy przyjaciółmi. - powiedział miło do Hanny, która patrzyła na niego z kurwikami w oczach.

- Jest dobrze Hannah, serio. Będziemy oglądać filmy, masz ochotę?

- Nie, ja pójdę dzisiaj wcześniej spać, dobranoc - poszła do swojego pokoju. Dostała wiadomość

"Moje plany się trochę zmieniły, proszę nie gniewaj się. Bardzo chcę się z tobą zobaczyć. Jutro kawa o 7:00 wieczorem, tak jak planowaliśmy. Pamiętaj, ja wiem gdzie mieszkasz! ;-) " 

Nie umiała się nie uśmiechać gdy dostawała od niego wiadomość, odpisała mu szybko.
"Przerażasz mnie, bojąc się o własne bezpieczeństwo zgodzę się na tą kawę, w trybie przyspieszonym. Ale taka sytuacja ma miejsce pierwszy i ostatni raz! Teraz idę spać, potrzebuje snu dla urody" 

Matt to facet, który musi mieć ostatnie słowo, zawsze. Tym razem tez nie odpuścił i odpisał.
"Sen dla urody, dla ciebie? jesteś ostatnią osobą, która potrzebuje jej więcej. A szczególnie jesteś ładna jak się wkurzasz, do jutra BLONDYNA! ;-D" 

O ty przebrzydły gadzie!!! pomyślała i odpisała " Zaczynałam Cie lubić ;-( dobranoc" 

   Kolejnego dnia miały wolne. Hannah od samego rana na przemian, raz była szczęśliwa, by zaraz popaść w depresje absolutną. Frank, który został na noc, ale spał na kanapie, kompletnie się pogubił w nastrojach blondynki. Poszła się szykować, po dwóch godzinach wyszła do salonu w czarnych rurkach, białym topie na ramiączkach, do tego dopasowana koszula w czerwono-czarną kratę i jej niezawodne vansy.

- Ładnie wyglądasz - powiedziała Lauren i uśmiechnęła się.

- Dobrze jest? Nie za mocny makijaż?

- Eeee? chwila moment, bo masz na myśli tusz na rzęsach, podkład i róż na policzkach? Aaaa i ochronną pomadkę? - zadrwiła przyjaciółka.

-Nabijasz się, a ja chcę wiedzieć, nie chcę przesadzać, to tylko wyjście na kawę.

- Ale przecież wyglądasz świetnie! Skromnie, ale naprawdę ładnie. Ty już lepiej idź. Bo mi się jeszcze rozmyślisz! - wyganiała ją z domu.

- Zaczekaj - zaśmiała się - jeszcze kurtka o i czapka bo zimno jest! A właśnie, chcesz gdzieś jechać dzisiaj?

- Nie chce, zabieraj samochód - dała jej kluczyki - Jedź, tylko pamiętaj używaj prezerwatyw!

-Lauren! ... idę, to cześć. - poszła do samochodu, ale wróciła.

-WYNOCHA! -obie zaczęły się śmiać.

- Ale torebka - wzięła z wieszaka ciągle się śmiejąc, poszła do samochdu i ruszyła.

6 komentarzy:

  1. Już na końcówce Hannah taka zagubiona przez tego Matta :)
    Nie lubię tego Franka, denerwuje mnie, ale jestem mile zaskoczona reakcją Lauren kiedy Hannah wyprosiła go z domu. Cieszę sie, że za nim nie poszła.
    A Matt taki słodki jak wysłał kwiaty, zakochałam siew nim jeszcze bardziej :) . Tak uroczo do niej pisze.
    Taki krótki ten komentarz, ale rano to nigdy nie mam weny na coś takiego :/
    Z niecierpliwością czekam na kolejny, buziaki :)
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanna się denerwuje intencjami Matta, nauczona swoją historią jest na dystans z uczuciami. :)
      Zabieram się za kolejny, pora na "niewinną kawę" ;)

      Usuń
  2. Hahaha Shadows i "niewinna kawa", jaaaasne:D Cokolwiek by nie kombinował, nie sądzę żeby H. na to poleciała. Widać, że laska twardo stąpa po ziemi. Me like it!
    Całe szczęście, że wątek F. nie będzie długo kontynuowany! Normalnie nic do niego nie mam, ale w Twoim opo jak tylko jest o nim mowa, mam ochotę coś mu zrobić. Coś złego... Oby L. szybko przejrzała na oczy, bo marnuje się przy nim. Poza tym cała sytuacja źle wpływa na jej przyjaźń z H., a to niewybaczalne!
    Rozmowy dziewczyn za każdym razem wywołują uśmiech na mojej twarzy:) Ich relacja jest bardzo prawdziwa. Nie słodzą sobie, tylko mówią prawdę prosto z mostu, nawet jeżeli jest ona niewygodna.
    Czekam na następny. Kawa z M. Już czuję co się będzie działo:) Edytuj szybko^^
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje palce już płoną od edycji! ;D możliwe, że jeszcze dzisiaj się coś pojawi. BĘDZIE GORĄCO !!

      Usuń
  3. 27 years old Software Test Engineer III Wallie Shadfourth, hailing from Woodstock enjoys watching movies like Outsiders (Ceddo) and Fashion. Took a trip to Longobards in Italy. Places of the Power (- A.D.) and drives a Sierra 3500. skocz do tych gosci

    OdpowiedzUsuń