poniedziałek, 27 stycznia 2014

12. Nie zniosę tego smrodu, ani chwili dłużej!

  Lauren, najmniej cierpiąca z powodu kaca, za to doskwierał jej nadmiar mężczyzn w pokoju, którzy jakimś cudem mieścili się na jej łóżku, podłodze dookoła niego i nawet czyjaś noga wystawała z łazienki. Może miała zwidy po alkoholu?  Lub była pod wpływem środków odurzających, w postaci stóp Zacka.

- Fu! Zacky, kurwa zabieraj to sprzed mojego nosa!

-Jeszcze dziesięć minut- okrył się poduszką.

-Tego smrodu, nie zniosę ani chwili dłużej!- Zepchnęła go z łóżka- won pod prysznic!

-Ej, ej, dlaczego mnie tak wygoniłaś? - wziął ręcznik - chodźcie stópki, umyjemy się, bo księżniczce śmierdzi.- zaczął się śmiać i wtedy oberwał od Lauren poduszką, on odrzucił trafiając w Brian`a, który spał na podłodze, zerwał się na równe nogi i rzucił się na dziewczynę

-To atak! Wszyscy się chowamy!

-Zejdź ze mnie! No zejdź - dźgała go palcami i śmiała się bo on zaczął ją łaskotać.

-Ja cie ratuje, poświęcam moje ciało, żeby tobie się nic nie stało a co mnie spotyka? Zero wdzięczności - dalej ją gilgał.

-Nie, nie... nie, nie... - nie mogła się przestać śmiać- zejdź, nie gilaj, proszę!

-Za całusa tu! -wskazał na policzek, kiedy dostał małego buziaka zszedł z niej i budził resztę ludzi.

     Po godzinie, wszyscy byli umyci, pachnący, ubrani w czyste ubrania, jedli śniadanie, które zamówili do pokoju.

- Ej ktoś wie, gdzie się podziewa Matt i Hannah? - Spytała Lauren.

- Pieprzyli się w nocy, to teraz odsypiają. - Powiedział Jimmy i jadł kolejnego tosta.

- Co robili? - dziewczyna była przerażona, tym co usłyszała.

- Pieprzyli się, kopulowali, pukali się, ruchali, seks, parówka w bułkę, umpa umpa, nie wiem jak jeszcze mogę ci to wyjaśnić - drwiącym tonem odezwał się Gates.

- Ja rozumiem, ale... Hananh? serio?

- Byliśmy w pokoju u Matta, wywalił mnie, wyrzucił za drzwi. A w łóżku była blondyna. - Johnny wziął łyk piwa.

- Nie docinajcie im dzisiaj, proszę. Hannah jest bardzo wrażliwa na zdanie innych. - odezwała się Lauren.

- Zack idź do nich - powiedział Brian, a mały zerwał się na równe nogi, błagania brunetki na nic się zdały, chłopak poszedł.


  Tymczasem u Hanny, nim zjawił się Zack. Jadła z chłopakiem śniadanie, nie spali już. Było tyle tematów do omówienia w cztery oczy, tyle planów do przedyskutowania. Słuchała go jak zachipnotyzowana. Czasem się wyłączała, myślała wtedy jak bardzo jej już teraz zależy na nim. A czeka ich kilku tygodniowa rozłąka. Przecież mieszkają tak daleko. Po dwóch różnych stronach stanów, któreś musi coś poświęcić, o ile dalej by mieli to ciągnąć. Jej rozmyślenia przerwał bardzo namiętny pocałunek

- O czym tak myślisz i mnie nie słuchasz? - Matt trzymał w dłoni jej policzek i dotykał jej ust kciukiem.

-  Myślę o tym, jak cholernie będę za tobą tęsknić. Nie wytrzymam tych kilku tygodni.

- Hej, słońce... damy radę. - zbliżył się i pocałował ją - będę codziennie dzwonił i pisał - znów ją pocałował. Nabrali ochoty na małe co nieco przed rozstaniem. Już dobierali się do swoich majtek, gdy ktoś zaczął mocno walić w drzwi.

-Może coś się stało - spojrzała na niego zrezygnowana.

-Stało, komuś się po prostu nudzi - dalej robił swoje, czyli ją całował.

-Zobaczę co się stało - usiłowała się spod niego wydostać.

-Nie, zostań, ja zobaczę - pocałował ją ostatni raz i poszedł do drzwi, stał za nimi Zack

-Nie chcę przeszkadzać... - rozglądał się, szukał Hanny, jak go zobaczyła to mu pomachała, a on się wyszczerzył.

-Ale właśnie to robisz? Wypierdalaj - zamykał drzwi, Zacky przytrzymał je nogą.

-Robiliście to? Ała moja noga. Shads! moja noga! - Kumpel przestał opierać się o drzwi.

-Stary do rzeczy, czemu pukałeś?

-Bo się za wami stęskniłem - zrobił maślane oczy.

-Ja naprawdę mam ochotę cię zabić. Zejdź mi z oczu. - zaśmiał się - jeśli to wszystko czego chciałeś, to idź sobie.

- Może jednak mogę zostać?

- Nie, idź sobie, spierdalaj, won, żegnam, pa pa - popchnął kolegę i zamknął szybko drzwi.

- Na czym skończyliśmy? - dziewczyna wstała, zdjęła jego koszulkę i rzuciła w jego stronę, poszła do łazienki, pod prysznic, on za nią. Tam działa się magia.

     Wszyscy zbierali się do podróży.  Dziewczyny dostały bilety lotnicze, a Brian i Matt mieli dopilnować by bezpiecznie dotarły do samolotu. Inni pożegnali się wcześniej i wracali do Huntington Beach. Cierpliwie czekali z Nimi na samolot, który był dopiero za godzinę, jednak jak nigdy minęła ona bardzo szybko, za szybko.

- Nie płacz, proszę, nie puszczę cie w takim stanie - powiedział Matt przytulając czule swoją blondynę.

- Będziesz dzwonił i przyjedziesz, obiecujesz... - spojrzała na niego zapłakana.

- Jak wrócisz do domu to już będą na ciebie czekały wiadomości o tym jak bardzo tęsknie. - powycierał jej łzy i jeszcze ostatni raz czule pocałował.

- Musimy iść Hannah - Lauren była już w wyściskana przez Briana. - Chodź.

- Dziękuje, to był cudowny początek roku. - cmoknęła go w policzek i jeszcze uściskała Gates'a, pobiegła za przyjaciółką. Kiedy zniknęły im z oczu, aż westchnęli, miłe były te ostatnie dni. Dziewczyny pasowały do rodziny, za tych kilka tygodni będą razem. Tymczasem Hannah spała w bluzie, którą dostała od Shadowsa. Lauren słuchała płyty którą dostała od Briana.

7 komentarzy:

  1. Lauren wybrala Briana?!*_* Niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty i te twoje komentarze :3 jesteś taka nieświadoma ;D

      Usuń
  2. Pukanie, kopulowanie i inne podobne słowa rozbawiły mnie niemalże do łez :)
    Czekam na więcej, buziaki
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  3. miłość wisi w powietrzu!

    with love,
    z.

    OdpowiedzUsuń
  4. "- Pieprzyli się, kopulowali, pukali się, ruchali, seks, parówka w bułkę, umpa umpa, nie wiem jak jeszcze mogę ci to wyjaśnić - drwiącym tonem odezwał się Gates."

    Potrafisz pisać jedne z najzabawniejszych dialogów ever dziewczyno! Nie wiem jak to robisz, ale też tak chce.

    lovee, Sillie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem jak to robię! ;D ale może będe pisać dialogi do polskich komedii ;D taaa. hahaha to by dopiero było. Oskary na prawo i lewo, panie i panowie a oskara, za bycie śmieszną otrzymuje? EWELINA! yey!

      :D sorry, tabletki na gardło mi szkodzą.

      Usuń
  5. Jeeeestem! Tym razem bez syropku^^
    "Tam działa się magia." - magia? Harrych Potterów się naczytała! Sex kufa xD
    L. z B.? Szit, cały czas myślałam, że leci na JC...
    W ogóle nie mogę normalnie czytać Twojego opo, bo myślę o bezwzględnych parówkach/dzikich wężach/piejących kurach. Zniszczyłaś mi życie:D Love <3
    Buziole, Pat:)
    PS: dawaj szybko następny!!!

    OdpowiedzUsuń