Lauren, najmniej cierpiąca z powodu kaca, za to doskwierał jej nadmiar mężczyzn w pokoju, którzy jakimś cudem mieścili się na jej łóżku, podłodze dookoła niego i nawet czyjaś noga wystawała z łazienki. Może miała zwidy po alkoholu? Lub była pod wpływem środków odurzających, w postaci stóp Zacka.
- Fu! Zacky, kurwa zabieraj to sprzed mojego nosa!
-Jeszcze dziesięć minut- okrył się poduszką.
-Tego smrodu, nie zniosę ani chwili dłużej!- Zepchnęła go z łóżka- won pod prysznic!
-Ej, ej, dlaczego mnie tak wygoniłaś? - wziął ręcznik - chodźcie stópki, umyjemy się, bo księżniczce śmierdzi.- zaczął się śmiać i wtedy oberwał od Lauren poduszką, on odrzucił trafiając w Brian`a, który spał na podłodze, zerwał się na równe nogi i rzucił się na dziewczynę
-To atak! Wszyscy się chowamy!
-Zejdź ze mnie! No zejdź - dźgała go palcami i śmiała się bo on zaczął ją łaskotać.
-Ja cie ratuje, poświęcam moje ciało, żeby tobie się nic nie stało a co mnie spotyka? Zero wdzięczności - dalej ją gilgał.
-Nie, nie... nie, nie... - nie mogła się przestać śmiać- zejdź, nie gilaj, proszę!
-Za całusa tu! -wskazał na policzek, kiedy dostał małego buziaka zszedł z niej i budził resztę ludzi.
Po godzinie, wszyscy byli umyci, pachnący, ubrani w czyste ubrania, jedli śniadanie, które zamówili do pokoju.
- Ej ktoś wie, gdzie się podziewa Matt i Hannah? - Spytała Lauren.
- Pieprzyli się w nocy, to teraz odsypiają. - Powiedział Jimmy i jadł kolejnego tosta.
- Co robili? - dziewczyna była przerażona, tym co usłyszała.
- Pieprzyli się, kopulowali, pukali się, ruchali, seks, parówka w bułkę, umpa umpa, nie wiem jak jeszcze mogę ci to wyjaśnić - drwiącym tonem odezwał się Gates.
- Ja rozumiem, ale... Hananh? serio?
- Byliśmy w pokoju u Matta, wywalił mnie, wyrzucił za drzwi. A w łóżku była blondyna. - Johnny wziął łyk piwa.
- Nie docinajcie im dzisiaj, proszę. Hannah jest bardzo wrażliwa na zdanie innych. - odezwała się Lauren.
- Zack idź do nich - powiedział Brian, a mały zerwał się na równe nogi, błagania brunetki na nic się zdały, chłopak poszedł.
Tymczasem u Hanny, nim zjawił się Zack. Jadła z chłopakiem śniadanie, nie spali już. Było tyle tematów do omówienia w cztery oczy, tyle planów do przedyskutowania. Słuchała go jak zachipnotyzowana. Czasem się wyłączała, myślała wtedy jak bardzo jej już teraz zależy na nim. A czeka ich kilku tygodniowa rozłąka. Przecież mieszkają tak daleko. Po dwóch różnych stronach stanów, któreś musi coś poświęcić, o ile dalej by mieli to ciągnąć. Jej rozmyślenia przerwał bardzo namiętny pocałunek
- O czym tak myślisz i mnie nie słuchasz? - Matt trzymał w dłoni jej policzek i dotykał jej ust kciukiem.
- Myślę o tym, jak cholernie będę za tobą tęsknić. Nie wytrzymam tych kilku tygodni.
- Hej, słońce... damy radę. - zbliżył się i pocałował ją - będę codziennie dzwonił i pisał - znów ją pocałował. Nabrali ochoty na małe co nieco przed rozstaniem. Już dobierali się do swoich majtek, gdy ktoś zaczął mocno walić w drzwi.
-Może coś się stało - spojrzała na niego zrezygnowana.
-Stało, komuś się po prostu nudzi - dalej robił swoje, czyli ją całował.
-Zobaczę co się stało - usiłowała się spod niego wydostać.
-Nie, zostań, ja zobaczę - pocałował ją ostatni raz i poszedł do drzwi, stał za nimi Zack
-Nie chcę przeszkadzać... - rozglądał się, szukał Hanny, jak go zobaczyła to mu pomachała, a on się wyszczerzył.
-Ale właśnie to robisz? Wypierdalaj - zamykał drzwi, Zacky przytrzymał je nogą.
-Robiliście to? Ała moja noga. Shads! moja noga! - Kumpel przestał opierać się o drzwi.
-Stary do rzeczy, czemu pukałeś?
-Bo się za wami stęskniłem - zrobił maślane oczy.
-Ja naprawdę mam ochotę cię zabić. Zejdź mi z oczu. - zaśmiał się - jeśli to wszystko czego chciałeś, to idź sobie.
- Może jednak mogę zostać?
- Nie, idź sobie, spierdalaj, won, żegnam, pa pa - popchnął kolegę i zamknął szybko drzwi.
- Na czym skończyliśmy? - dziewczyna wstała, zdjęła jego koszulkę i rzuciła w jego stronę, poszła do łazienki, pod prysznic, on za nią. Tam działa się magia.
Wszyscy zbierali się do podróży. Dziewczyny dostały bilety lotnicze, a Brian i Matt mieli dopilnować by bezpiecznie dotarły do samolotu. Inni pożegnali się wcześniej i wracali do Huntington Beach. Cierpliwie czekali z Nimi na samolot, który był dopiero za godzinę, jednak jak nigdy minęła ona bardzo szybko, za szybko.
- Nie płacz, proszę, nie puszczę cie w takim stanie - powiedział Matt przytulając czule swoją blondynę.
- Będziesz dzwonił i przyjedziesz, obiecujesz... - spojrzała na niego zapłakana.
- Jak wrócisz do domu to już będą na ciebie czekały wiadomości o tym jak bardzo tęsknie. - powycierał jej łzy i jeszcze ostatni raz czule pocałował.
- Musimy iść Hannah - Lauren była już w wyściskana przez Briana. - Chodź.
- Dziękuje, to był cudowny początek roku. - cmoknęła go w policzek i jeszcze uściskała Gates'a, pobiegła za przyjaciółką. Kiedy zniknęły im z oczu, aż westchnęli, miłe były te ostatnie dni. Dziewczyny pasowały do rodziny, za tych kilka tygodni będą razem. Tymczasem Hannah spała w bluzie, którą dostała od Shadowsa. Lauren słuchała płyty którą dostała od Briana.
Lauren wybrala Briana?!*_* Niesamowite!
OdpowiedzUsuńTy i te twoje komentarze :3 jesteś taka nieświadoma ;D
UsuńPukanie, kopulowanie i inne podobne słowa rozbawiły mnie niemalże do łez :)
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej, buziaki
Dorota
miłość wisi w powietrzu!
OdpowiedzUsuńwith love,
z.
"- Pieprzyli się, kopulowali, pukali się, ruchali, seks, parówka w bułkę, umpa umpa, nie wiem jak jeszcze mogę ci to wyjaśnić - drwiącym tonem odezwał się Gates."
OdpowiedzUsuńPotrafisz pisać jedne z najzabawniejszych dialogów ever dziewczyno! Nie wiem jak to robisz, ale też tak chce.
lovee, Sillie
Ja też nie wiem jak to robię! ;D ale może będe pisać dialogi do polskich komedii ;D taaa. hahaha to by dopiero było. Oskary na prawo i lewo, panie i panowie a oskara, za bycie śmieszną otrzymuje? EWELINA! yey!
Usuń:D sorry, tabletki na gardło mi szkodzą.
Jeeeestem! Tym razem bez syropku^^
OdpowiedzUsuń"Tam działa się magia." - magia? Harrych Potterów się naczytała! Sex kufa xD
L. z B.? Szit, cały czas myślałam, że leci na JC...
W ogóle nie mogę normalnie czytać Twojego opo, bo myślę o bezwzględnych parówkach/dzikich wężach/piejących kurach. Zniszczyłaś mi życie:D Love <3
Buziole, Pat:)
PS: dawaj szybko następny!!!