wtorek, 28 stycznia 2014

13. Posłuchaj księżniczko...

  Spokojny wieczór w Nowym Jorku, wino, koc, internet i humus z ogromną ilością czosnku. 

- Pojedziemy do rodziców w przyszłym miesiącu? Sprawdzam właśne bilety i są bardzo tanie. - Powiedziała Hannah przeglądając stronę lini lotniczych.

- Ale zaczynam pracę z chłopakami, kiedy dokładnie? - Lauren usiadła obok i jadła humus.

- Zabierz to, pachniesz czosnkiem na kilometr, albo daj - wzięła kawałek marchewki, nabrała pasty i jadła.

- Odstraszam mężczyzn. I nic nie pachnie gorzej od... dskhieh - nie mogła dokończyć, ponieważ blondynka wepchnęła jej spory kawałek warzywa do buzi.

- Nie zaczynaj mi z historią o skarpetkach. Błagam, chce mi się wymiotować, na samą myśl. - Spojrzała na twarz przyjaciółki - nie dąsaj się, nie bądź dzieckiem.

- Dobrze mamo. To kiedy ten lot?

- Albo za 3 tygodnie, to by wychodziło, że przed nagraniem, albo tydzień po ich przyjeździe. - Ktoś zadzwonił do drzwi. - Zapraszałaś kogoś?

- Kogo? może to znów kwiaty do ciebie - otworzyła - Brian? ... -została przytulona przez chłopaka. - Co ty tu robisz?

- Przyleciałem, bo muszę z tobą porozmawiać. Cześć Hannah - pomachał blondynce, która rozglądała się, czy gdzieś nie ma Matt'a - On nie mógł przyjechać, mogę porwać Lauren na chwile? Na większą chwile?

- Mam coś do powiedzenia? - spytała brunetka, będąc ciągle w objęciach Briana.

- Nie, tylko się ubierz - uśmiechnął się i puścił ją, wszedł do domu i zamknął za sobą drzwi - ładnie tu, jak przyjechaliśmy wcześniej, to jakoś nie było okazji się rozgościć.

- Zabawne, co u Matt'a ? - nalała nowemu koledze wody do szklanki. - proszę.

- O dzięki, Matt szykuje się do nagrywania, pisze teksty, coś poprawia, albo się wkurwia na nas. Imprezuje. Norma. - wypił wodę do końca. - Ale często o tobie mówi.

- To miło. Gdzie zabierasz Lauren?

- Niespodzianka. Ej powiedz, myślisz, że ona mnie lubi?

- Nie mówiła o tobie za wiele, bardziej w pamięci ma Zacka, ale nie, spokojnie... zrobiłeś taką smutną minę, spokojnie. Pamięta o jego skarpetach. Brian, proszę nie skrzywdź jej.

- Nie jestem idiotą, ani psychopatą.

- Nie?  - zaśmiała się.

- Jestem gotowa, ale Brian... -złapał ja za rękę i wyszli z domu, prawie za nim biegła. On cieszył się jak głupi - Brian, cholera Brian! - zatrzymała się. - Co cię opętało...

- Przepraszam - zatrzymał się i wyciągnął do niej rękę - chodź.

- Ale gdzie, jeju, nie mogliśmy porozmawiać w domu? - podeszła do niego, ruszyli spokojnym krokiem.

- No bo chodzi o to, że chciałem coś dla ciebie zrobić. I idziemy do twojego studia. Mam sporo pomysłów i chcę wiedzieć, czy tobie też się podobają.

- Ono nie jest moje i jest zamknięte teraz. Gates proszę cie... wracajmy do domu.

- Lauren... - stanął przed nią - jeśli mnie nie chcesz to sobie pójdę, ale bo ja chciałem żeby było wyjątkowo.

- Jeśli chcesz, żeby było wyjątkowo, to muszą być kwiaty - uśmiechnęła się do niego, pocałowała w policzek. Dała mu nadzieję. - Chodź do domu, obejrzymy jakiś film, a wyjątkowo będzie następnym razem dobrze?

- To nie miało tak być.

- A jak? to urocze, że przeleciałeś całe stany, żeby mi zagrać na gitarze.

- Bo ci się podobało w autobusie. Widziałem jak mnie obserwowałaś.

- Brzmisz trochę jak psychol, wyglądasz trochę jak psychol. Dobrze, że idziemy do domu. - Spojrzała na niego, był smutny - ej, no weź, ja tak tylko żartowałam.

- Lauren, cholera podobasz mi się... - poczuł jak mocniej ściska jego dłoń.

- Nie mówisz tego poważnie.

- Mówię poważnie, myślisz, że dlaczego pobiłem jakiegoś faceta, bo nie miałem co z rękami zrobić? Pocałowałaś Zacka, ciągle na niego leciałaś... nie wiem co do kurwy mamy w nim widzisz. Tym bardziej, że on ma kogoś w HB. A ja nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził.

- Bo sam jesteś, kurwa rycerzem na białym koniu... taki szlachetny i idealny mężczyzna, ho ho ho, nie ma takich. Ty tez musisz mieć swoje za uszami, wiem to. A do twojej wiadomości, nie mam teraz czasu na przejmowanie się facetami, którzy chcą mi się dobrać do majtek, żegnam. - Otworzyła drzwi i weszła do domu, trzasnęła mu przed nosem.

- Co tak krótko? Gdzie Brian? - w domu rozległ się dzwonek do drzwi. - To on?

- Pewnie on... zakochany kundel. - otworzyła drzwi, Brian wszedł jak do siebie, napierał swoim ciałem na Lauren, stała pod ścianą on przed nią. Patrzył jej w oczy, pochylał się nad nią bardzo blisko.

- Posłuchaj mnie księżniczko... nie chciałem ci się dobrać do majtek, nie znasz mnie wiec nie oceniaj, a skoro nie dajesz mi okazji, żebym ci pokazał jaki jestem, to twoja strata. - Odsunął się od niej, a ona go przyciągnęła i pocałowała. Kompletnie oszołomiony tym co się stało, patrzył na nią i nie wierzył. - A teraz o co ci chodzi?

- Nie idź sobie... - złapała go za rękę i poszła z nim do pokoju. Po chwili już byli nadzy. Całowali się jak dzicy, on jakby czytał w jej myślach i zaczął pocałunkami zjeżdżać coraz niżej. Nie minęła chwila, kiedy ostro manewrował w niej językiem. Palce powoli się zagłębiały, a język łaskotał i napierał. Orgazm nadszedł niespodziewanie. Brian podniósł się, ona szybko wskoczyła mu na ręce, co było nie lada wyczynem, zważając na różniący ich wzrost. Nogami ciasno oplotła go w pasie i unosząc się ku górze, a zaraz potem w dół, wsunęła się na jego penisa.
Na początku powoli poruszała się w górę i w dół, ale zaraz potem zwiększyła tempo, dosłownie skacząc mu na rękach. Przycisnął ją do ściany, zagłębiając się w nie raz po raz. Wbijał się głęboko, całym swoim mieczem, dochodząc do samego końca. Następnie wychodził tak, że pozostawał  w niej sam jego czubek. Dopasowała się do jego rytmu, odpowiednio poruszała biodrami. Poczuła, że wlewa się w nią ciepła substancja. Poczekała do końca, a następni zeskoczyła na ziemię i pchnęła go na kanapę. Zaczęła go ujeżdżać z nowymi pokładami energii. Jej piersi skakały mu przed twarzą, a sutki raz, po raz, ocierały się o kłujący zarost na jego brodzie. Kiedy była  już na granicy, on złapał za jej pośladki, poruszając nimi szybko. Odchyliła plecy w łuk w spazmach orgazmu. Zsunęła się z niego i położyła obok. Wtedy Brian wpił się w jej pierś. Sapnęła lekko. Ssał, przygryzał, drażnił na wszystkie możliwe sposoby. Kiedy się odsunął, cała płonęła czerwienią. Obrócił ją  na plecy i uniósł jej biodra, zginając nogi w kolanach. Nachylił się nad nią i wyszeptał jej do ucha:
- Jesteś taka ciasna... Taka jędrna… Taka wspaniała…
Szybkim ruchem wbił się między jej  pośladki. Nie tracił czasu na te wszystkie ceregiele, a od razu wsuwał się i wysuwał z prędkością zawodowca. Teraz doszli w tym samym momencie. Gdy ich oddechy wróciły do normy odpłynęli w błogi sen.


" Bardzo mi cie brakuje teraz, słucham ciągle "warmness on the soul" i chce mi się płakać. Tęsknie. 
Hannah." 
Zasnęła nie dostając odpowiedzi, a piosenka leciała wciąż od nowa i od nowa.

11 komentarzy:

  1. tyle opowiadan, tyle seksu, a zadna z was nie uzywa chociazby gumki! a co z chorobami?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę więcej, i więcej, i więcej!!! Mówiłam, że stworzyłaś potwora:D
    L. po mistrzowsku przejęła dowodzenie nad całą sytuacją. Z B. jaki ogier, tak ją brać z każdej możliwej strony wow. Tylko biedna H. musiała tego słuchać i tęsknić za M. I czemu jej nie odpisał??? "Warmness on the soul" <3
    Pisz/edytuj szybko następny i dodaj dzisiaj, ładnie plosim :*
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogier, hahahahaa <3 edytuje, staram się, palce mi płoną ;D

      Usuń
  3. ja nie wiem czy to ja jestem jakaś dziwna, czy czo ta hannah, ale mi się odcinek wydał jakiś mega smutny.

    with love,
    z.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże jak to sie szybko stało!!
    Niegrzeczni :) Pisz wiecej, bo nie mogę sie już doczekać.
    Wstydzę sie swoich myśli jak widzę nagiego Briana z tatuażami na ciele (leci mi ślinka) haha :)
    Czekam na wiecej,
    buziaki, Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny zaraz będzie ;) a po nim będzie już lawina złego i dobrego ;D

      Usuń
  5. Kurde zawalona jestem egzaminami i zaliczeniami aż mam chęć się powiesić, a tu jakiś taki smutny ten odcinek?

    Ale pojawienie się Briana w drzwiach to niespodzianka jaką chętnie widziałabym u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Briana ci nie zagwarantuje, ale kolejny odcinek czeka, aż ogarniesz egzaminy ;D POWODZENIA btw ;*

      Usuń